niedziela, 6 października 2013

Notka informująca

Witajcie, chciałabym przeprosić za to, że tak długo się nie odzywałam.
Chciałam Was jednak poinformować, że już wkrótce z powrotem wracam na bloga - recenzje będą się pojawiać trochę rzadziej niż zwykle (powód chociażby brak czasu, szkoła :/ ), ale za to teksty mam nadzieję będą lepszej jakości. Zamierzam też wprowadzić trochę zmian, zarówno w formie jak i stylistycznych :)
Słowem - mam nadzieję że jest na co czekać.

Do zobaczenia!

niedziela, 17 lutego 2013

50# Panny Roztropne - Magdalena Witkiewicz

Panny Roztropne

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Witkiewicz
Cykl: Magdalena Szwaja poleca!
Wydawnictwo: SOL
Liczba stron: 255

Moja opinia:
Panny roztropne to kontynuacja bestsellerowej powieści Magdaleny Witkiewicz Milaczek. Co do tej części miałam duże wymagania, gdyż poprzedniczka niefrasobliwością i humorem potrafiła sprawić, iż cały dzień chodziłam z uśmiechem na ustach. Chciałam poznać dalsze losy Mileny, Zofii i przede wszystkim mojej ulubionej postaci, czyli Bachora, dziewczynkę o niesłychanym wręcz talencie do rozśmieszania mnie i natychmiastowej poprawy humoru.

Czy w dwudziestym pierwszym wieku są jeszcze panny roztropne? – zastanawia się ośmioletnia Zuzanna, zwana Bachorem, dziecię nieprzeciętnie inteligentne, a w dodatku przecudnej urody.
Czy panną roztropną jest Milaczek, w dalszym ciągu szukający miłości idealnej, 
czy może ponad sześćdziesięciopięcioletnia ekscentryczna i nadal seksowna młoda mężatka, pani Zofia Kruk? A może Aleksandra Pieczka, emerytowana gimnastyczka, która uciekając 
od mężczyzny swojego byłego życia, zatrzymała się w domu pod lasem?
Czy aby być panną roztropną należy mieć oliwę w torebce, czy wystarczą zwykłe baterie? I co na to pies arystokrata - Parys Antonio, który baterii zdecydowanie nie lubi?


Książka zachwyciła mnie tak samo jak poprzednia część Milaczek - ciepła, pogodna i przezabawna opowieść. Tym razem historia - przynajmniej według mnie - była bardziej ciekawa i wciągająca. W kwestii bohaterów nic się nie zmieniło i jest to duży plus, bo jakżeby można zastąpić nieocenionego i wścibskiego Bachora, uroczego Milaczka i ekscentryczną starszą panię Zofię Kruk? Postacie bawią tak samo, jeśli nie lepiej w porównaniu z poprzednią książką Magdaleny Witkiewicz, co owocuje salwami perlistego i niczym nie pohamowanego śmiechu. A żeby nie było zbyt nudno i powtarzalnie w Pannach roztropnych pojawia się nowa osoba - Aleksandra Pieczka, emerytowana gimnastyczka która.. Ale o tym już w książce! W każdym razie zdradzę, że polubiłam ją prawie tak samo jak Zuzannę, moją najukochańszą bohaterkę wykreowaną przez autorkę.

Miałam to szczęście czytać Panny roztropne tuż po lekturze Milaczka, tak więc nie zdążył opuścić mnie wesoły humor po przeczytaniu 'jedynki' a już pękałam ze śmiechu - ponownie - przy każdym rozdziale poświęconemu Bachorowi vel Zuzannie. Tak jak poprzednio napiszę tylko tak: Nie da się nie lubić tej książki, która jest idealną lekturą dla każdego, a już na pewno obowiązkową dla każdego smutasa!

Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka

Moja ocena: 
8/10

wtorek, 12 lutego 2013

49# Milaczek. Magdalena Witkiewicz

Milaczek

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Witkiewicz
Cykl: Monika Szwaja poleca!
Wydawnictwo: SOL
Data wydania: październik 2008
Liczba stron: 256

Moja opinia:
O Milaczku czasem raz po raz coś słyszałam, lecz trochę czekałam, aż uda mi się złapać w łapki tę książkę - i z góry muszę zaznaczyć że nie żałuję ani jednej chwili spędzonych z tą pozycją! I właściwie nikt nie powinien, bo tak wesołej, pociesznej i uroczej opowieści można szukać ze świecą w ręku, a i tak poszukiwania zapewne spełzną na niczym. UWAGA! Zmęczonym codziennością zaleca się jak najszybsze położenie w łóżku z Milaczkiem w ręce i rozpoczęcie natychmiastowej lektury!

O czym jest ta książka, o którym zapewne każdy z Was słyszał przynajmniej raz w życiu? Tytułowym Milaczkiem jest 26 letnia dziewczyna - Milena. Nie jest pięknością, nie jest też brzydka, lecz jej głowę wciąż zaprząta jedna myśl: musi schudnąć. Lecz jak to zrobić, skoro diety nic nie dają? Przesympatyczną bohaterkę trapią typowe zmartwienia, w szczególności jednak to, że nie ma faceta. Portale randkowe niewiele dały, lecz Milenie z pomocą jak zwykle przyszła jej seksowna i nieco ekscentryczna ciotka - Zofia Kruk - która w mig załatwiła jej spotkanie ze znajomym dentystą.. Kilka spotkań później coś zaczyna się dziać pomiędzy tą dwójką.. ale jak to wszystko się potoczy?

Bohaterowie to z pewnością największy atut tej książki - każdy z nich jest inny, przez co nie da się nie polubić chociażby jednej postaci. Milaczek podpił moje serce swą uroczą wręcz nieporadnością i sympatycznością. Zofia Kruk od samego początku wzbudzała salwy śmiechu, czytając o jej poczynaniach nie można wręcz było nie tryskać radością. Jednakże moją ulubioną bohaterką z miejsca został ośmioletni Bachor, czyli sąsiadka Zofii Kruk, zapisująca wszystko w swoim dziwnym notatniku, udaremniająca jak dotąd wszystkie plany ojca dotycząca znalezienia sobie nowej partnerki i nosząca glany. Zdecydowanie najbarwniejsza i zaskakująca postać w tej pozycji.
Komicznych sytuacji jest co nie miara. Każda strona działa jak rozweselacz na zawołanie - wystarczy przeczytać, a dobry humor gwarantowany. Historia nie jest zbyt skomplikowana, z rzadka nawet przewidywalna, ale przecież nie o to tutaj chodzi, tylko o dobrą zabawę, a tej gwarantuję, jest tu pod dostatkiem.


Mam ostatnio masę roboty - codziennie kilka godzin pracy i na komputerze i z nosem w książkach.. żyć się nie chce. A właściwie nie chciało, do czasu, gdy we Włóczykijkowej paczce przyszła do mnie ta oto pozycja. Już po pierwszych kilku stronach uśmiech na stałe zagościł na mojej twarzy i nie chciał stamtąd zejść żadnym sposobem. Bo taka jest ta książka - zabawna, podtrzymująca na duchu i wprowadzająca w to szare życie promyk radości i trochę śmiechu. Milaczek jest gwarancją natychmiastowej poprawy nastroju nawet największego gbura <czyt. mnie>. Pochłonęła ją w jeden dzień, tak więc śmiało mogę powiedzieć, że wciąga tak dobrze, jak to potrafi niewiele powieści.

Tak więc cóż można rzec o tej książce? Idealna na smętne, ponure, zimowe dni. Niezastąpiona w chwilach smutku, relaksuje, rozśmiesza i odprężą lepiej niż niejedna komedia. Mimo że prosta, to jednak zachwycająca. Polecam szczególnie każdemu smutasowi!


Moja ocena:
8/10



Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka

Wiem, że długo mnie nie było - nawet bardzo - ale zwał roboty mnie wykańcza. Nie chodzi tyle o to, że nie mam czasu pisać, ale głównie czytać, a bez książek nie mam co tutaj nagryzmolić. Zbliżają się projekty, bieżmowanie, więc ten miesiąc całkowicie sobie odpuszczam i spędzam go na nauce. A pracy było tyle, że w ferie dałam radę przeczytać tylko 2 pozycje.. W każdym razie, postaram się wrócić w marcu, bo luty.. ciężki to miesiąc, lecz trzeba go przetrwać.

niedziela, 2 grudnia 2012

Podsumowanie listopada, czyli niedługo święta!!

Znów mnie nie było a miałam być :D Tak wiem, ale teraz nie będzie lepiej, a być MUSI lepiej, gdyż wszelkie konkursy, egzaminy mam za sobą, a w dodatku w święta jest trochę dużo wolnego = trochę dużo wolnego czasu do czytania. Nie było ostatnio recenzji, ponieważ 3 książki które ostatnio czytałam nie nadawały się do opisania - jedna była tak słaba, że nie chce mi się pisać, a dwie pozostałe czytałam pobieżnie na konkurs, więc tak naprawdę nie wiem o czym były ;p

Ale Podsumowanie listopada czas zacząć!

Także ten, w tym miesiącu cudem przeczytałam:
1. Ptasiek - William Wharton (317 stron)
2. Buszujący w zbożu - Jerome David Salinger (252 strony)
3. Pod Kopułą - Stephen King (928 stron)
4. Przystanek Śmierć - Tomasz Konatkowski (400 stron)
5. Kamienie na Szaniec - Aleksander Kamiński (240 strony)
6. Sekretne Życie Pszczół - Sue Monk Kidd (320 strony)

To daje razem 2457 stron, czyli ok. 82 dziennie. Czyli więcej niż 50!!

Najlepsza książka: Pod Kopułą
Najgorsza pozycja: Ptasiek sporne z Przystankiem Śmierci
______________________________________

I tradycyjne Zapytanki.... Googlowe :D


Oj tak, najpopularniejszy wciąż jest Dzwoneczek i ciągle pojawiają się coraz to nowsze zapytania z nią... Aż nie będę wszystkich pokazywać ;D
I ludzie! Jeśli chcecie poznać zakończenia książek, to najlepiej je przeczytajcie!
Poza tym.. być jak Katniss Everdeen? Zapłoń śmiałku, a w Battleship to raczej kosmici byli, o ambasadzie nie wspomnę, bo nie rozumiem czemu tu! Czy ja kiedykolwiek nawet wspominałam o tym słowie?
Co ma szalik do Linkin Park?
Oto jest pytanie!!

Tja, i to tyle w tym miesiącu.... Książkowego, bo wrażeń było całkiem sporo... a najbardziej zapadł mi w pamięci jeden moment: jak na dyskotece andrzejkowej pochyliłam się nad świeczką i zapłonęłam, no, na szczęście spalił mi się tylko kawałek chustki i trochę bluzki.... :D
Aje, do następnego podsumowania, oby większego i ciekawszego!

wtorek, 27 listopada 2012

STOSIK (!) Długo Zbierany, czyli Stos z PROŚBĄ WAŻNĄ x3 + Ja w ilości szczypty

Cześć, tym razem powracam z większym niż ostatnio stosikiem (hurra!), a także prośby do Was x3, oraz Ja! Ale w jakim sensie ja...? To w prośbach już ;D Zagmatwane? Wiem, tak samo jak chemia... Ale no cóż, aktualnie przebieram się za cygankę bo w czwartek robię z koleżankami Komnatę Wróż na Andrzejki.. a żeby nie była to totalna masakra, bo wróżby napisałam niepoprawnie gramatycznie, językowo i po staropolsku... Ale stosiku, do broni!

Stos długo zbierany, od góry:

1. "Nowicjuszka" - Trudi Canavan (z Biedronki, promocyjnie)
2. "Zimowa Zawierucha" - Margit Sandemo (z Finty)
3. "Zemsta" - Margit Sandemo (z Finty też)
4. "Uczniowie Spartakusa" - Halina Rudnicka (z jakiejś bibliotecznej wymiany)
5. "Dziedzictwo Mroku" - Bree Despain (z Biedronki w promocji za 15 zł)
6. "Mam na imię księżniczka" - Sara Blaedel (z konkursu u Miqi)
7. "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"
 - Paulo Coelho (zaś jakaś biblioteczna wymiana też)

8. "Dom na krańcu czasu" - Jeanette Winterson (z wymianki u Bożeny)
9. "Regulatorzy" - Richard Bachman vel. Stephen King (z wymianki u Bożeny)
10. "Trafny Wybór" - J.K. Rownling (z Empiku, nie wiem co mnie podkusiło)
11. "Żelazny Cierń" - Caitlin Kittredge (z Biedronki za 15 zł!)
12. "Złudzenie" - Thomas Erikson (za łapanie licznika u przynadziei)

Tak więc stosik większy niż zwykle! A teraz przechodzę do próśb do Was, a raczej błagań ;)

__________________________________________________________

PROŚBA nr 1 + Ja w ilości szczypty ze skakanką

[O co w ogóle chodzi z tymi prośbami? Ano mam trzy prośby do Was, każda dotyczy tylko klikania i głosowania, niewiele, ale bardzo ważne, ale po kolei ;)]


<-- Nasz filmik
Prośba nr 1 dotyczy głosowania na stronie Tesco dla Szkół - chodzi tu o konkurs przez nich zorganizowany.
Konkurs był przeznaczony dla szkół - chodziło tu mianowicie o nakręcenie filmiku promującego zdrową żywność. Nagrody to m.in. tablice multimedialne dla szkół oraz kamery HD dla całej klasy, a zwycięzców aż kilka.
Film nakręcić nie były łatwo, ale udało się :D Potem jednak powstał największy problem --> głosowanie. Oczywiście w kilka chwil na prowadzenie wybiły się prywatne szkoły oraz placówki z większych miast, mających wiele współprac lub/i uczniów, czego my za bardzo nie mamy.  Te szkoły w chwilę miały setki głosów, ale jest jeszcze drugi etap, gdzie prace oglądają jury - jest więc nadzieja, ale i do tego trzeba mieć pewną liczbę głosów.
Stąd moja prośba, a raczej pytanie, czy ktoś z Was zachciałby nam pomóc poprzez głosowanie?
Trzeba wejść na tę stronę --> Tesco, założyć konto (jeśli komuś naprawdę się nie chce to może skorzystać z 10 Minute Mail, chyba każdy wie co to ;D), a następnie wejść w ten link --> do naszego filmiku i zagłosować, co można robić codziennie. Byłaby to dla mnie i mojej grupy wielka pomoc!

A o co chodziło mi z tym "Ja w ilości szczypty ze skakanką"? Ano to, że ja też występuję w tym filmiku, chociaż z ciekawości możecie obejrzeć ;) Dla ułatwienia: jestem jedną dziewczynką ze skakanki, pewnie niektórzy mnie rozpoznają ;)

Jeszcze raz proszę i dziękuję za głosy!!!

___________________________________________________________

Prośba nr 2 i nr 3, czyli przypomnieniowo

A teraz dwie prośby, również na głosowanie, ale bez rejestracji ;)
2. Jeśli możecie, codziennie można głosować na moją koleżankę, która walczy o stypendium, ale tylko do 1 grudnia! Wchodzicie TUTAJ i na liście klikacie "Głosuj" obok nazwiska Agnieszka Kempska i tyle, i tak codzień ;)
3. Jeśli ktoś nie wchodził na stronę Książka ma Znaczenie, to proszę, żeby wszedł w ten link TUTAJ i na wyświetlonej stronie pod moja opinia kliknął "Przeczytaj więcej" i tyle. Tylko raz można to zrobić, bardzo dziękuję z góry!

____________________________________________________

I tyle ;D

niedziela, 25 listopada 2012

48# Pod Kopułą. Stephen King

Znów mnie ostatnio nie było.. Konkurs.. Ale czekają mnie jeszcze dwa w tym tygodniu, przemyślałam to sobie i powiedziałam: dość. Jak za długo będę odkładać porządne zabranie się za bloga to się rozleniwię tak, że mogę już nie wrócić, tak więc w tym tygodniu postaram się nadrobić kilka recenzji =3


Pod Kopułą

Podstawowe informacje:
Autor: Stephen King
Tytuł oryginału: Under the Dome
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: marzec 2010
Liczba stron: 928

Moja opinia:
Cegła. Tyle pomyślałam, gdy ją zobaczyłam. Ale że napisał ją King - odmówić sobie nie mogłam. Pozytywne recenzje zadziałały zachęcająco i zabrałam się do czytania.. ale niewiele brakowało i ta cegła by mnie pokonała - nie treścią, a kłopotliwą objętością. Jednak udało się i wcale nie żałuję wyboru!

„Skręcił kark i rozbił czaszkę o nic, w które wyrżnął.”

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą, kloszem, a wkrótce i granicą między piekłem, a resztą ziemi. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, brak deszczu, brak wiatru, brak dostaw, zanieczyszczenia gromadzą się w powietrzu nieoczyszczone i nieodfiltrowane, kończy się propan, więc wraz z nim prąd i ogrzewanie, a ludzi powoli ogarnia panika… Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester’s Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak…


„Miał wrażenie, że przez dziurkę od klucza zagląda do piekła.”

O tej książce ani przez chwilę nie mogłam pomyśleć, że jest nudna, brak w niej akcji i że autor rozwlekł całą historię, aby pozycja miała jak największą objętość - przeciwnie, chciałam, żeby niektóre wydarzenia były opisane jeszcze szerzej i dłużej. Niełatwo jest sprawić, by czytelnik czytając taką cegłę ani na moment nie nabrał chęci na rzucenia lekturą w ścianę z nudów. Tutaj akcja jak już się zacznie, to rozpędza się ze strony na stronę, z wydarzenia na wydarzenie, z morderstwa na morderstwo, a jednak - Kingowi udało się to znakomicie! W kwestii rozwoju całej historii i trzymania czytelnika w napięciu i oczekiwaniu przez cały czas Stephen jest niekwestionowanym królem! Ileż jest przecież teraz książek, w których wydarzenia są opisywane bardzo szczegółowo, byleby było te 300, 400 stron.. A tu mamy ponad 900, z czego żadna nie została zmarnowana w najmniejszym nawet calu.

„Myśl jest jak wirus przeziębienia: wcześniej czy później zawsze kogoś dopadnie.”


Po pierwszych kilkunastu stronach książki niewiele rozumiałam - nie chodzi mi o styl pisania autora czy o samą historię, lecz bohaterów. Każdy z nich był inny, szczegółowo opisany, oryginalny i prawdziwy oraz wyrazisty - jednak było ich wiele. Bardzo, bardzo, bardzo wiele. Na samym początku pozycji wynotowane są co ważniejsze (czyli nie wszystkie) postacie... co zajęło całe trzy strony. Pierwszy raz czytając, cieszyłam się, że tyle osób zginęło dosyć szybko - mniej imion i nazwisk do zapamiętania pomogło w odnalezieniu mi się w całej tej historii, ale nadal osób było zbyt wiele - i tu należy podziękować Kingowi, za to ich wcześniejsze wypisanie, dzięki czemu w razie jakiś wątpliwości mogłam przekartkować powieść na początek i dowiedzieć się, kim dany jegomość jest. Tę olbrzymią populację przez jakiś czas uznawałam za wadę pozycji, lecz w końcu przekonałam się, że gdyby nie to, całość nie byłaby tak ciekawa i hipnotyzująca. Każdy czytelnik w mig znajdzie swojego ulubieńca - przy takiej liczbie różnorodnych bohaterów nie zrobienie tego jest prawie niemożliwe - i zacznie mu kibicować.. bo nawet zwykłą babuszkę trzeba dopingować, gdyż jak się okaże, śmierć czeka wszędzie, może się czaić za każdym zakrętem i przyjść o każdej porze. Dla ułatwienia poradzenia sobie z tym klockiem i odnalezienia się w tym wszystkim, na samym początku znajdziemy też mapkę Chester's Mill oraz najbliższej okolicy, dzięki czemu od razu zrozumiałam co i gdzie. Trzeba pamiętać, że miasto jest niewielkie, ale mieszkańców ma sporo.

„Miasto nie jest wielkie, wszyscy gramy razem.”

Książka zawiera też w sobie swoisty morał, a raczej całe ich mnóstwo, multum małych, pobocznych wniosków, rad autora, których kilka najlepiej jest zacytować, niż rozwodzić się nad dogłębną analizą - każdy musi dotrzeć do sedna sam.
„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.” 
„Jeśli człowiek odzyska szacunek do siebie, to w większości przypadków - nie wszystkich, ale w większości - odzyskuje także zdolność myślenia, a przynajmniej widzi sprawy z większą klarownością.” 
„Bądźmy dobrej myśli, ale gotowi na najgorsze.”

Jednakże najważniejszym przesłaniem, którego nie można zacytować dosłownie, ale trzeba samemu odszukać w książce jest to, że nienawiść, kłamstwo, morderstwo i ślepa głupota w połączeniu ze sobą potrafią zniszczyć wszystko i wszystkich, co najłatwiej jest zaobserwować, przyglądając się uważniej Dużemu Renniemu i jego "boskiej polityce", czyli wykorzystywaniu swej władzy w potworny sposób, gdyż (jak ona twierdzi) ma do tego prawo, bo dał mu ją Bóg i tego on od niego chce.

„Nadzieja to najgorsze skurwysyństwo jakie wyszło z puszki Pandory”

Pisarz zwykle nie przebiera w słowach - no bo jak niby w pełni oddać okrucieństwo władz, bezsens wewnętrznej wojny i całe to zamieszanie, które wprowadziła pojawiająca się znikąd kopuła? Nie było grzecznie, uprzejmie i kulturalnie, tylko brutalnie i bezpośrednio, co odnotowuję jako wielki plus dla całej powieści.

„[...] Po co kłamać? - zastanowił się Barbie. Reakcja odruchowa? Cywilów należy traktować jak grzyby - trzymać w ciemności i podlewać gównem?[...]”

Nie doszukujmy się tutaj racjonalnego i - rzekłabym - normalnego zakończenia. Trzeba przecież pamiętać, że oprócz elementów grozy, jak i sensacji znajdziemy tu science-fiction. Na początku wydaje się, że jest tego niewiele, bo na pierwszy plan wysuwa się idea Dużego Renniego i jego siejące spustoszenie działania, ale wszystko opiera się prawie w całości na tymże właśnie gatunku. I to właśnie mnie zachwyciło, wszystkie elementy książki idealnie skomponowały się ze sobą.

„- Co się stało?! Myra, ci ci jest?! - Wypadek - powiedziała, i pokazała mu prawą dłoń. Tyle że prawej dłoni nie było. Jedynie chlustający krwią kikut. Myra uśmiechnęła się słabo. - Auć - powiedziała.”

Miejscami zdawało mi się, że określenie tej książki thrillerem to za mało.. bo trzeba przyznać, że zamiłowanie Kinga do horrorów wyraźnie wychodziło na wierzch - autor nie szczędzi w swej książce wstrząsających i pełnych grozy opisów skutków wpływu kopuły nie tylko na środowisko, ale przede wszystkim na społeczeństwo Chester's Mill. Często zdarzało się, że krew tryskała na prawo i lewo, kikuty, wnętrzności i martwe ptaki zdarzały się codziennie, jednakże przy takiej objętości powieści i całej tej historii wciąż czułam niedosyt - co skutecznie zaspokoiło zakończenie książki - niesamowite, zaskakujące i pozostawiające po sobie smutek... że to już koniec.

„Wstyd mi za ciebie. Nisko upadłeś. Tańczysz jak ci zagrają. A kiedy mówią skacz, pytasz, jak wysoko.”


Autor pisząc tę powieść spisał się świetnie - właściwie, to byłabym w stanie napisać tę recenzję w większości samymi cytatami. Każde zdanie było przemyślane wielokrotnie, większe kawałki tekstu splatały się ze sobą w taki sposób, że książka łączy się w jedną, spójna całość. Na samym końcu w "Notce od autora" King napisał, że zabrał się za tę powieść wiele lat temu, lecz odłożył ją i na długi czas o niej zapomniał - strasznie się cieszę, że w końcu wspomnienie powróciło i mogłam po raz kolejny nacieszyć się - nie przesadzając - geniuszem niekoronowanego króla horroru! Więc jeżeli kogoś przeraża ogrom tej cegły, to tym bardziej powinien się za nią zabrać, bo zaręczam, wciąga do końca, a nawet na jeden dzień dłużej! Przypomniała mi się książka "Sekundę za Późno" Williama R. Forstchena, w której społeczność również w swoisty sposób została odcięta od reszty świata - tamtej książce dałam 10, ale "Pod Kopułą" to arcydzieło, które wobec tamtej oceny może dostać tylko 10+/10.


Moja ocena:
10+/10
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka E-Pik
A Wy co myślicie o tej pozycji? Przeczytacie, a może ta książka już Was oczarowała tak mocno jak mnie? =3