niedziela, 6 października 2013

Notka informująca

Witajcie, chciałabym przeprosić za to, że tak długo się nie odzywałam.
Chciałam Was jednak poinformować, że już wkrótce z powrotem wracam na bloga - recenzje będą się pojawiać trochę rzadziej niż zwykle (powód chociażby brak czasu, szkoła :/ ), ale za to teksty mam nadzieję będą lepszej jakości. Zamierzam też wprowadzić trochę zmian, zarówno w formie jak i stylistycznych :)
Słowem - mam nadzieję że jest na co czekać.

Do zobaczenia!

niedziela, 17 lutego 2013

50# Panny Roztropne - Magdalena Witkiewicz

Panny Roztropne

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Witkiewicz
Cykl: Magdalena Szwaja poleca!
Wydawnictwo: SOL
Liczba stron: 255

Moja opinia:
Panny roztropne to kontynuacja bestsellerowej powieści Magdaleny Witkiewicz Milaczek. Co do tej części miałam duże wymagania, gdyż poprzedniczka niefrasobliwością i humorem potrafiła sprawić, iż cały dzień chodziłam z uśmiechem na ustach. Chciałam poznać dalsze losy Mileny, Zofii i przede wszystkim mojej ulubionej postaci, czyli Bachora, dziewczynkę o niesłychanym wręcz talencie do rozśmieszania mnie i natychmiastowej poprawy humoru.

Czy w dwudziestym pierwszym wieku są jeszcze panny roztropne? – zastanawia się ośmioletnia Zuzanna, zwana Bachorem, dziecię nieprzeciętnie inteligentne, a w dodatku przecudnej urody.
Czy panną roztropną jest Milaczek, w dalszym ciągu szukający miłości idealnej, 
czy może ponad sześćdziesięciopięcioletnia ekscentryczna i nadal seksowna młoda mężatka, pani Zofia Kruk? A może Aleksandra Pieczka, emerytowana gimnastyczka, która uciekając 
od mężczyzny swojego byłego życia, zatrzymała się w domu pod lasem?
Czy aby być panną roztropną należy mieć oliwę w torebce, czy wystarczą zwykłe baterie? I co na to pies arystokrata - Parys Antonio, który baterii zdecydowanie nie lubi?


Książka zachwyciła mnie tak samo jak poprzednia część Milaczek - ciepła, pogodna i przezabawna opowieść. Tym razem historia - przynajmniej według mnie - była bardziej ciekawa i wciągająca. W kwestii bohaterów nic się nie zmieniło i jest to duży plus, bo jakżeby można zastąpić nieocenionego i wścibskiego Bachora, uroczego Milaczka i ekscentryczną starszą panię Zofię Kruk? Postacie bawią tak samo, jeśli nie lepiej w porównaniu z poprzednią książką Magdaleny Witkiewicz, co owocuje salwami perlistego i niczym nie pohamowanego śmiechu. A żeby nie było zbyt nudno i powtarzalnie w Pannach roztropnych pojawia się nowa osoba - Aleksandra Pieczka, emerytowana gimnastyczka która.. Ale o tym już w książce! W każdym razie zdradzę, że polubiłam ją prawie tak samo jak Zuzannę, moją najukochańszą bohaterkę wykreowaną przez autorkę.

Miałam to szczęście czytać Panny roztropne tuż po lekturze Milaczka, tak więc nie zdążył opuścić mnie wesoły humor po przeczytaniu 'jedynki' a już pękałam ze śmiechu - ponownie - przy każdym rozdziale poświęconemu Bachorowi vel Zuzannie. Tak jak poprzednio napiszę tylko tak: Nie da się nie lubić tej książki, która jest idealną lekturą dla każdego, a już na pewno obowiązkową dla każdego smutasa!

Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka

Moja ocena: 
8/10

wtorek, 12 lutego 2013

49# Milaczek. Magdalena Witkiewicz

Milaczek

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Witkiewicz
Cykl: Monika Szwaja poleca!
Wydawnictwo: SOL
Data wydania: październik 2008
Liczba stron: 256

Moja opinia:
O Milaczku czasem raz po raz coś słyszałam, lecz trochę czekałam, aż uda mi się złapać w łapki tę książkę - i z góry muszę zaznaczyć że nie żałuję ani jednej chwili spędzonych z tą pozycją! I właściwie nikt nie powinien, bo tak wesołej, pociesznej i uroczej opowieści można szukać ze świecą w ręku, a i tak poszukiwania zapewne spełzną na niczym. UWAGA! Zmęczonym codziennością zaleca się jak najszybsze położenie w łóżku z Milaczkiem w ręce i rozpoczęcie natychmiastowej lektury!

O czym jest ta książka, o którym zapewne każdy z Was słyszał przynajmniej raz w życiu? Tytułowym Milaczkiem jest 26 letnia dziewczyna - Milena. Nie jest pięknością, nie jest też brzydka, lecz jej głowę wciąż zaprząta jedna myśl: musi schudnąć. Lecz jak to zrobić, skoro diety nic nie dają? Przesympatyczną bohaterkę trapią typowe zmartwienia, w szczególności jednak to, że nie ma faceta. Portale randkowe niewiele dały, lecz Milenie z pomocą jak zwykle przyszła jej seksowna i nieco ekscentryczna ciotka - Zofia Kruk - która w mig załatwiła jej spotkanie ze znajomym dentystą.. Kilka spotkań później coś zaczyna się dziać pomiędzy tą dwójką.. ale jak to wszystko się potoczy?

Bohaterowie to z pewnością największy atut tej książki - każdy z nich jest inny, przez co nie da się nie polubić chociażby jednej postaci. Milaczek podpił moje serce swą uroczą wręcz nieporadnością i sympatycznością. Zofia Kruk od samego początku wzbudzała salwy śmiechu, czytając o jej poczynaniach nie można wręcz było nie tryskać radością. Jednakże moją ulubioną bohaterką z miejsca został ośmioletni Bachor, czyli sąsiadka Zofii Kruk, zapisująca wszystko w swoim dziwnym notatniku, udaremniająca jak dotąd wszystkie plany ojca dotycząca znalezienia sobie nowej partnerki i nosząca glany. Zdecydowanie najbarwniejsza i zaskakująca postać w tej pozycji.
Komicznych sytuacji jest co nie miara. Każda strona działa jak rozweselacz na zawołanie - wystarczy przeczytać, a dobry humor gwarantowany. Historia nie jest zbyt skomplikowana, z rzadka nawet przewidywalna, ale przecież nie o to tutaj chodzi, tylko o dobrą zabawę, a tej gwarantuję, jest tu pod dostatkiem.


Mam ostatnio masę roboty - codziennie kilka godzin pracy i na komputerze i z nosem w książkach.. żyć się nie chce. A właściwie nie chciało, do czasu, gdy we Włóczykijkowej paczce przyszła do mnie ta oto pozycja. Już po pierwszych kilku stronach uśmiech na stałe zagościł na mojej twarzy i nie chciał stamtąd zejść żadnym sposobem. Bo taka jest ta książka - zabawna, podtrzymująca na duchu i wprowadzająca w to szare życie promyk radości i trochę śmiechu. Milaczek jest gwarancją natychmiastowej poprawy nastroju nawet największego gbura <czyt. mnie>. Pochłonęła ją w jeden dzień, tak więc śmiało mogę powiedzieć, że wciąga tak dobrze, jak to potrafi niewiele powieści.

Tak więc cóż można rzec o tej książce? Idealna na smętne, ponure, zimowe dni. Niezastąpiona w chwilach smutku, relaksuje, rozśmiesza i odprężą lepiej niż niejedna komedia. Mimo że prosta, to jednak zachwycająca. Polecam szczególnie każdemu smutasowi!


Moja ocena:
8/10



Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka

Wiem, że długo mnie nie było - nawet bardzo - ale zwał roboty mnie wykańcza. Nie chodzi tyle o to, że nie mam czasu pisać, ale głównie czytać, a bez książek nie mam co tutaj nagryzmolić. Zbliżają się projekty, bieżmowanie, więc ten miesiąc całkowicie sobie odpuszczam i spędzam go na nauce. A pracy było tyle, że w ferie dałam radę przeczytać tylko 2 pozycje.. W każdym razie, postaram się wrócić w marcu, bo luty.. ciężki to miesiąc, lecz trzeba go przetrwać.