czwartek, 30 sierpnia 2012

32# Battleship. Bitwa o Ziemię

W dzisiejszym Filmowym Czwartku postanowiłam tym razem opisać co nieco (czyli krótko, gdyż dziś cały dzień przygotowywałam się do nadejścia szkoły.. czyli książki i te sprawy) świetną produkcję, którą udało mi się w ostatnim czasie obejrzeć (kocham wakacje!!). Mam nadzieję że zachęcę was do jej obejrzenia, bo uważam, że tym razem naprawdę warto!!

Battleship. Bitwa o Ziemię

Podstawowe informacje:
Czas trwania: 2 godziny 11 minut
Produkcja: USA
Gatunek: Sci-Fi
Reżyseria: Peter Berg
Premiera: 20 kwietnia 2012 (Polska), 11 kwietnia 2012 (świat)

Moja opinia:
Muszę przyznać że włączyłam ten film nie ze względu na gatunek (który wprost uwielbiam), ani na fabułę (która nawet mi wydawała się trochę nijaka i schematyczna). Postanowiłam go obejrzeć właściwie tylko ze względu na Rihannę, którą muszę przyznać uwielbiam jako piosenkarkę. Postanowiłam zobaczyć, jak poszło jej na wielkim ekranie. Nie spodziewałam się żadnego większego zaskoczenia efektami specjalnymi, ani resztą bohaterów. No ale jak tu nie lubić kolejnego filmu o kosmitach... O co jednak w tym chodzi?

Alex Hooper (Taylor Kitsch) nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem. Zakochuje się w Sam (Brooklyn Decker), córce dowodzącego Flotą Pacyfiku admirała Shane'a (Liam Neeson). Postanawia pójść w ślady swojego starszego brata Stone'a (Alexander Skarsgård) i wstępuje do Marynarki Wojennej. Mija kilka lat. Do Ziemi zbliża się formacja złożona z pięciu niezidentyfikowanych obiektów. Jeden rozbija się w Chinach, niszcząc doszczętnie całą okolicę uderzenia, a pozostałe cztery wpadają do Oceanu Spokojnego. W okolicy trwają właśnie zakrojone na szeroką skalę międzynarodowe manewry wojskowe. Admirał Shane wysyła patrol złożony z dwóch amerykańskich niszczycieli i jednego japońskiego, by sprawdzić czym w rzeczywistości jest to co spadło. Na jednym z okrętów oficerem jest Alex (gdzie znajduje się również RiRi), drugim dowodzi Stone. Po dotarciu na miejsce wysyłają oni małą jednostkę, by przyjrzała się niewykrywalnemu przez żadne radary obiektowi, jednak po chwili okazuje się, że przybysze z kosmosu nie mają przyjaznych zamiarów. Wróg podnosi barierę, oddzielając patrol od reszty floty. Japońska jednostka i niszczyciel dowodzony przez Stone'a zostają zniszczone. Z powodu śmierci kapitana i pierwszego oficera Alex jest zmuszony objąć dowodzenie na ostatnim okręcie. Musi teraz odrzucić wątpliwości, podjąć walkę z wrogiem i powstrzymać go przed ściągnięciem posiłków. Jednak jak walczyć z czymś, czego nie można wykryć, gdy kończy się amunicja a wrogów przybywa?

Nie spodziewałam się zbyt wiele... a powinnam. Właściwie wszytko było świetne, lecz od czego tu zacząć?
Może zacznę od aktorów, którzy swoją drogą zostali naprawdę świetnie dobrani! Wcześniej czytałam kilka recenzji tego filmu i czasem zdarzało dostrzec mi się wzmianki o tym, że Rihanna niezbyt dobrze poradziła sobie w roli żołnierza, jednak moje zdanie jest kompletnie odmienne. Według mnie zagrała naprawdę przekonująco i bardzo  realistycznie oddawała emocje swojej postaci, naprawdę dobrze wczuła się w jej sytuację. A poza tym świetnie strzela z karabinu :) Poza tym moje serce wyjątkowo szybko i mocno podbił kapitan japońskiego statku (ale nie mogę sobie niestety przypomnieć jego imienia), który swoim humorem, wiedzą i podejściem do walki bardzo mnie zaintrygował. Alex.. nie wiem czemu, ale jakoś nie mogłam wczuć się w jego postać, tak samo jak w przypadku Sam, chociaż i ona pokazała, że umie dać popalić kosmitom.

A akcja?? Tu właściwie non stop coś się dzieje - przecież kosmici nie dadzą tak szybko za wygraną i nie uciekną z podkulonymi ogonami na swoją planetę. Efektowne walki, statki kosmiczne jak i sami kosmici niejednemu przypadną do gustu. A efekty specjalne.. po prost cudo!
Co do fabuły - oczywistym jest, że znalazło się w niej dużo spektakularnej walki, ale nie tylko, bo znajdziemy tutaj też dużo dobrego humoru - w niektórych sytuacjach (czyli w tym przypadku bardzo często) po prostu pękałam ze śmiechu i nie mogłam dłużej wysiedzieć w ciszy. Przy niektórych żartach zapewne niejeden widz pospadał z krzesła (mi też się to prawie zdarzyło) ;)

Ktoś mógłby się zapytać, w jakim celu mieliby tu przybyć kosmici. [Może pojawić się spoiler] W trakcie filmu okazuje się, że na ziemi powstał pewien projekt, mający na celu szukania życia we wszechświecie. Naukowcom udało się znaleźć planetę podobną składem do Ziemi, gdzie według wyliczeń naukowców mogło powstać życie. Wtedy postanowiono użyć specjalnie skonstruowanej satelity, z której można skorzystać tylko raz na 24 godziny, by wysłać na bliźniaczą planetę sygnał. I tak po lince kosmici doszli do kłębka, czyli kolejnego miejsca które mogliby zająć. To co początkowo rozbiło się na Ziemi było typowym zwiadem. Oby zamierzali skontaktować się z bazą za pomocą własnej satelity żeby wezwać posiłki, jednak przekaźnik rozbił się w Chinach i nie nadawał do użytku. Wtedy pozostało im już tylko jedno: skorzystać z naszego obiektu. Kosmici zamierzają przejąć kontrolę w centrum badawczym poczekać na chwilę w której można by wysłać sygnał po pomoc i z jej pomocą zgładzić wszelkie życie na Ziemi. Jednak obcy zapomnieli o jednym: że ziemianie nie zamierzają się tak łatwo poddać i oddać planety najeźdźcom. [Koniec spoilerowania]


Jednocześnie śledzimy dwa wątki. W jednym obserwujemy poczynania marynarki wojennej i jej starania w walce z lepiej zaopatrzonymi i silniejszymi kosmitami. W drugim zaś pojawia się Sam, która dostała właśnie nową pracę: zostaje terapeutką weterana wojennego, który stracił nogę po nadepnięciu na minę przeciwpiechotną i stracił wolę życia. Żeby pokazać mu że życie nadal jest piękne i nadal może się nim cieszyć, zabiera go na wycieczkę w góry w okolicę ośrodka badawczego. Wtedy właśnie z nieba spadają niezidentyfikowane obiekty. Sam zamierza dowiedzieć się co to takiego i razem z naukowcem, któremu udało się opuścić budynek tuż przed jego zajęciem, zamierzają nie dopuścić do połączenia się obcych z ich ojczyzną. Czy jednak ranny weteran, niedoświadczona terapeutka i szurnięty mózgowiec mogą coś wskórać z potęgą najeźdźców?

Ten film jest po prostu FENOMENALNY. Od początku uwiódł mnie ten wojskowy klimat, koncepcja kosmitów, świetne walki i przede wszystkim przezabawne ujęcia oraz sytuacje - taka komediowa fantastyka ;) Polecam ten film każdemu, nie tylko fanom gatunku, bo jest co podziwiać!!

Moja ocena:
9/10

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Oglądaliście już może to kolejne kosmiczne dzieło?
Ja tym czasem idę świętować - nareszcie udało mi się zaparzyć tę tanią kawę z pianą!! Ależ jestem szczęśliwa i od razu zabieram się do jej wypicia.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Premierowo + Ogłoszonko + Wyniki ankiety

Dobry ;) Oto ciekawe premiery.. tym razem chociaż troszkę ciekawsze niż poprzednie. I.. jak na razie to chyba na tyle.


Pamiętniki Stefano. Niewola

Podstawowe informacje:
Autor: Lisa Jane Smith, Kevin Williamson, Julie Plec
Tytuł oryginału: The Compelled
Cykl: Pamiętniki wampirów: Pamiętnik Stefano tom 6
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 4 września 2012
Liczba stron: 240

Opis:
Dwa wampiry. Dwaj nienawidzący się bracia. I piękna dziewczyna, której obaj pragną...
Pamiętnik Stefano przenosi cię o sto lat wcześniej i odkrywa początek historii miłosnego trójkąta.
Stefano i Damon sądzili, że poznali wszelkie oblicza ciemności. Lecz bezwzględny nieśmiertelny Samuel pokazał im, czym jest zło w najczystszej postaci.
Stefano i Damon schronili się przed jego nienawiścią w miejscu, gdzie nie był jeszcze żaden wampir. I odkryli, że dziewczyna, którą kochali ponad swe śmiertelne życie, zdradziła ich obu. A zamiary Samuela są o wiele bardziej przerażające niż zemsta na braciach Salvatore. Jeśli Stefano i Damon nie zdołają go powstrzymać, ludzi i wampiry czeka niewola straszliwsza niż śmierć i wieczne życie…



Kroniki Krwi

Podstawowe informacje:
Autor: Richelle Mead
Tytuł oryginału: Bloodlines
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 5 września 2012

Opis:
Zdrada, miłość, przyjaźń i intrygi wampirzego świata w kolejnej ekscytującej sadze Richelle Mead!
Uczono nas, że wszystkie wampiry, moroje i strzygi są mroczne i złe. Kto chciałby pić cudzą krew? To obrzydliwe. Sama myśl o tym, że wkrótce będę karmić morojkę, przyprawiała mnie o mdłości. Kiedy alchemiczka Sydney dowiaduje się, że ma strzec bezpieczeństwa księżniczki morojów Jill Dragomir, nie jest zachwycona. I nawet nie przypuszcza, że ich wspólną kryjówką okaże się… szkoła dla śmiertelników w Palm Springs w Kalifornii. Ale to dopiero początek ryzykownych przygód obu dziewczyn…
Kroniki krwi to kontynuacja bestsellerowej serii Akademia wampirów. Pojawią się w niej postacie, które już pokochaliście, oraz wiele zupełnie nowych twarzy.

Zaginiona Kartoteka. Numer Dziewięć

Podstawowe informacje:
Autor: Pittacus Lore
Seria: Zaginiona Kartoteka
Wydawnictwo: G+J GRUNER+ JAHR
Data wydania: 5 września 2012


Opis:
Wiem, że ewidentnie łamię wszystkie nakazy i zakazy, wiem też jednak, że warto ryzykować, że czasami trzeba postąpić wbrew temu, co ci wpojono. Pittacus Lore jest głową Starszyzny Loryjczyków. Posiada moce, o jakich posiadaniu wy marzycie. Potrafi robić rzeczy, o jakich wy możecie tylko pomarzyć. Widział rzeczy, jakich nigdy nie zobaczycie. Od dwunastu lat mieszka na Ziemi, szykując się do wojny, która zdecyduje o losie naszej planety. Nikt nie zna miejsca jego pobytu. Tekst dodatkowy, informacyjny: Numer Dziewięć, chłopak uwolniony przez Johna Smitha z mogadorskiego więzienia, jest nieposkromiony, zuchwały i rwie się, aby wziąć odwet na wrogach. Niewola zmienia każdego, nawet Loryjczyka. Przekonajcie się, jaki był Dziewiąty, zanim wpadł w ręce mogadorskich żołnierzy, i zobaczcie jego oczami dramatyczną ucieczkę z ich bazy.

_______________________________________________________


Wyniki ankiety, 
zakończonej już dawno, ale wyniki teraz bo się zapaczałam i nie zauważyłam końca.. uff ;)

Jak widać (jeśli ktoś liczył) tym razem wzięło w niej udział naprawdę dużo osób, bo aż 67!
Niekwestionowaną zwyciężczynią jest Katniss (również i mój wybór), 2 miejsce zajął Peeta, a 3 ex aequo Rose i Ellie.

Katniss (Igrzyska Śmierci)
  27 (40%)
Zoey (Dom Nocy)
  5 (7%)
Patch & Nora (Szeptem)
  12 (17%)
Peeta (Igrzyska Śmierci)
  19 (28%)
Ellie (Jutro)
  13 (19%)
Bella & Edward (Zmierzch)
  4 (5%)
Eragon
  11 (16%)
Lena (Delirium)
  2 (2%)
Gwen (Czerwień Rubinu)
  12 (17%)
Sam (GONE)
  8 (11%)
Rose (AW)
  13 (19%)
Kelsey (Klątwa Tygrysa)
  4 (5%)
Jacinda (Ognista)
  2 (2%)

No i oczywiście zapraszam was do głosowania w nowej ankiecie (Jaki jest twój autor/autorka?), którą już umieszczam na stronce w tym samym miejscu gdzie zwykle :)
_______________________________________________________


I co nieco o fajnej akcji..

Chciałabym Was poinformować o świetnej akcji "Książka ma znaczenie". Akcja mam za zadanie promowanie ebooków wśród czytelników. Co nam ona dokładnie daje?
Otóż możemy dostać absolutnie darmowe ebooki praktycznie za nic!!!

Żeby wziąć udział w akcji należy tylko:
1. Wybrać jakąkolwiek książkę której przeczytanie miało dla ciebie znaczenie i napisać krótko jakie (max. 355 znaków).
2. Wybierasz ebook który chcesz wygrać.
3. Dostajesz link do twojej strony w tej akcji - wysyłasz go znajomym np. mailem, na facebooku itp.. Wystarczy że znajomy w niego kliknie i pod twoją wypowiedzią dotyczącej książki kliknie "Przeczytaj więcej"
4. Jeśli zrobi to 25 różnych osób wygrywacie ebooka kompletnie za darmo!!!


Przy okazji byłabym Wam bardzo wdzięczna, gdybyście przy okazji wkliknęli się i w mój link ;)


____________________________________________________

Biorąc pod uwagę wyniki ankiety śmiem twierdzić że nie tylko ja wyczekuję "Kronik Krwi" i jeszcze raz gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału w akcji Książka ma znaczenie!

niedziela, 26 sierpnia 2012

31# [Delirium]. Lauren Oliver

Pragnę ogłosić wszystkim wzdłuż i wszerz, że oficjalnie już powróciłam z wakacji. W praktyce oznacza to, że już nie mam żadnej wymówki by nic nie pisać i muszę zabrać się teraz ostro do roboty.
Jeszcze do tego koniec wakacji... straszne po prostu! Dopiero co się zaczęły, a u już chylą się ku końcowi. Pozostaje mi tylko wyczekiwać na kolejne święto... z ohydną, tanią kawą w ręce ;P

Delirium

Podstawowe informacje:
Autor: Lauren Oliver
Tytuł oryginału: Delirium
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: kwiecień 2012 (data przybliżona)
Liczba stron: 356

Moja opinia:
„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.

Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.


„Wszystko będzie dobrze. Słowa, które tak naprawdę nic nie znaczą, które są mantrą rzucaną w przestrzeń i mrok jak rozpaczliwe próby uchwycenia się czegoś, gdy się spada.”

Nastoletnia Lena mieszka w nowej Ameryce. Musi przestrzegać segregacji płciowej i godziny policyjnej. Miłość uznawana jest tu za śmiertelną chorobę, której można się pozbyć tylko po specjalnym zabiegu, czyli remedium. Po nim człowiek nie odczuwa już żadnych silniejszych emocji - zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Lenie pozostały jeszcze jakieś 3 miesiące do zabiegu, którego wyczekuje z niecierpliwością. Razem z przyjaciółką Haną udają się wcześniej ewaluacji, czyli "teście" przed specjalną komisją. Podczas niej dziewczyna musi odpowiadać na pytania typu "Jaki jest twój ulubiony kolor?", "Co lubisz robić w wolnym czasie?", by potem na ich podstawie wybrać kilku chłopców dla dziewczyny. Po zabiegu zostanie sparowana z jednym z nich i po studiach (jeśli na nie trafi) ożeni się z nim. Zabieg jest obowiązkowy i nie wolno się mu sprzeciwić. inaczej zostanie się uznanym za Sympatyka (osobę sprzyjającą niewyleczonym mieszkającym w Głuszy) i trafi na stryczek, lub do Krypt , czyli czegoś w stylu szpitala psychiatrycznego z horroru. Jednak podczas jest spotkania z komisją do budynku wtargnęło stado krów, zapędzone tam przez Niewyleczonych w ramach protestu. I wtedy dziewczyna zauważa jakiegoś chłopaka na platformie obserwacyjnej. A potem widzi go znowu i znowu. Czy to możliwe żeby coś do niej czuł, skoro należy do wyleczonych..?

„Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija. Ale to niedokładnie tak. To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki ci, Boże. Miłość – zabije cię i jednocześnie cię ocali.”

O Delirium wiele się słyszało jeszcze przed jej polską premierą. Jednak muszę przyznać że po przeczytaniu kilku negatywnych recenzji nie byłam do niej zbytnio przekonana. Sądziłam że cała powieść będzie przepełniona tematem miłości Leny i Aleksa, a pomiędzy tym nie będzie dziać się nic szczególnego.. jednak strasznie się myliłam. "Delirium" jest to jedna z tych książek, które potrafią zadowolić i zaskoczyć niejednego, nawet wybrednego czytelnika, chociaż narracja Leny nie każdemu może przypaść do gustu. Miejscami jest po prosu trochę monotonna i bezbarwna, ale naprawdę tylko czasami. Szkoda że zabrakło tutaj lekkiej zmiany, a mianowicie chociaż rozdziału napisanego z perspektywy Aleksa lub Hany (chociaż w Ameryce jest dostępna krótka książka "Hana. A Delirium Short Story" opowiadająca o wydarzeniach od kłótni przyjaciółek właśnie przez Hanę. Niestety na razie nie zanosi się na to, by miała być ona wydana w Polsce).

„(...) miłość i pożądanie tworzą związek symbiotyczny, a zatem jedno nie może istnieć bez drugiego. Pożądanie jest wrogiem zadowolenia. Pożądanie jest chorobą, gorączką mózgu. Czy ten, który pragnie, może być uznany za zdrowego? Już samo słowo "pragnienie" sugeruje brak, niedostatek, wadę i tym właśnie jest pożądanie: wadą umysłu, skazą, wypaczeniem.”

Pewnie nie tylko mnie przyciągnęła do tej książki świetna i przede wszystkim niezwykle oryginalna fabuła. W "Delirium" autorka niezwykle realistycznie przedstawiła nam przyszłość w której miłość jest śmiertelną chorobą, atakującą niespodziewanie, nie wykazując przy tym żadnych objawów. Zarażony myśli że ma grypę, jest przemęczony, lecz to tylko pozory. Żeby uniknąć tego w dniu swoich szesnastych urodzin każdy amerykański nastolatek musi poddać się zabiegowi, czyli podaniu remedium. Sprawia ono, że człowiek właściwie nie odczuwa żadnych emocji - miłości, współczucia, nienawiści, żądzy zemsty.. Wszystko to ma na celu stworzenie człowieka idealnego, bez zbędnych trosk, posłusznego, takiego którego można łatwo kontrolować. Jednak lekarstwo na "amor deliria nervosa" może również nieść za sobą różnego typu komplikacje, może w ogóle nie zadziałać.. a w skrajnych przypadkach nawet zabić. Lena wyczekuje go z niecierpliwością, gdyż nie chce skończyć jak jej matka - zakochana bez reszty w nieżyjącym już mężu, mimo że trzykrotnie poddana zabiegowi (żaden nie zadziałał). W końcu skoczyła z klifu i umarła (mały spoiler).. czy aby na pewno..? Może dziewczyna wie tylko to, czego chce rząd? (koniec spoilera). Dziewczyna nie chce skończyć jak ona więc posłusznie przestrzega wszystkich zasad narzuconych społeczeństwu przez władze. Unika mężczyzn (tylko tych niewyleczonych), przestrzega surowo przestrzeganej godziny policyjnej, dobrze się uczy, nie wychyla i pomaga rodzinie w sklepie, słucha tylko muzykę i ogląda tylko te filmy, które zostały zaaprobowane i są bezpieczne, nie zawierają żadnych miłosnych przesłanek. Wie, że musi być grzeczna, gdyż nie chce być uznana za Sympatyka i zginąć lub trafić do krypt. Zawsze wmawiano jej, że miłość jest zabójcza i należy się przed nią strzec. Tego zdania była i Lena, póki nie spotkała Aleksa... Czy jednak uda im się przetrwać by być razem?

„Miłość - jedno słowo, niby nic, nieznaczne jak ostrze noża. Właśnie tym jest: ostrzem, krawędzią. Przechodzi przez środek twojego życia, dzieląc wszystko na pół. Przed i po. Cały świat spada na którąś ze stron. Przed i po. I w trakcie - moment na krawędzi.”


Autorka trylogii - Lauren Oliver
Autorka świetnie wykreowała świat w którym przyszło żyć Lenie. Opisy wszystkich miejsc i przepisów zostały szczegółowo dopracowane, co sprawiło, że nie trudno było mi się wczuć w sytuację nastolatki i bardzo ją polubić. Dziewczyna zapoznaje nas również z historią Nowej Ameryki, co bardzo umila lekturę. Dodatkowo każdy nowy rozdział zaczyna się fragmentami różnych książek, skutecznie przybliżających czytelnikami zasady rządzące teraz światem, a także współczesną edukację dzieci, poprzez ukazanie wierszyków, rymowanek i historyjek aprobowanych przez władze. Nie mogłabym nie wspomnieć o wspaniałych bohaterach, do których szybko się przywiązałam. Bardzo cieszy fakt, że nie tylko postacie pierwszoplanowe zostały dopięte na ostatni guzik. Każda z nich zachwyca indywidualnymi cechami i niepowtarzalnymi charakterami (choć nie można tego powiedzieć o nudnych, schematycznych wyleczonych ;P). Moją sympatię najszybciej wzbudziła Hana, pewna siebie dziewczyna o buntowniczej duszy, wnosząca powiew świeżości do tego monotonnego społeczeństwa.

Czy gdyby miłość była chorobą chciałabyś się wyleczyć?

Książka wzbudziła we mnie wielkie emocje, nie tylko ciekawość. Z Leną przeżywałam każdą jej troskę i ból. Lauren Oliver napisała pozycję, od które nie sposób się oderwać nie docierając do końca. Ta część tak mnie zachwyciła, że teraz ze zniecierpliwieniem oczekuję "Pandemonium", czyli następnej części tej bestsellerowej trylogii. Jednak jedno jest pewne: trudno jest znaleźć ciekawszą i bardziej oryginalną pozycję.


Moja ocena:
10/10

piątek, 17 sierpnia 2012

Wakacyjnie

Panowie strażacy wylewający wodę z jeziora.. w ludzi którzy
chcą podejść bliżej by się pokąpać. Ale przyjemny
jest czasem nawet taki deszczyk prosto z nieba ;)
Cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem..? Z wakacji!
I to takich, na których można się czasem bardzo wkurzyć. Lubię jak jest ciepło (z lekkim wiaterkiem), a tutaj albo totalna parnota, albo mega wielka burza przy której dekoder siada na kilka następnych godzin. No a miasteczko małe bo małe, więc wybrać się zazwyczaj można tylko na spacer, na zakupy do miasta obok i nad jezioro (ale ja sobie spiekłam już tak mocno ramiona, że odechciało mi się tam chodzić przez następnych kilka dni. No a poza tym trzeba też spory kawałek w pełnym słońcu żeby tam dojść... Oj no są wakacje, normalne że mi się nic nie chce!).
__________________________


Hel, godden of death, czyli
 bogini śmierci wewnątrz
jednej z nowych kolejek.
Czytanie też na razie nie idzie mi zbyt dobrze. Wzięłam ze sobą kilka książek myśląc, że na pewno nie zdołam ich wszystkich pochłonąć, jednak tu jest... zazwyczaj dosyć niewiele atrakcji i żeby nie skończyć na tym, że będę grać cały czas w Minecraft'a (co akurat i tak robię ;P) musiałam baardzo zwolnić tempo i zacząć jeszcze dłużej ślęczeć nad Sudoku (a ono biedne jest, już całe pogniecione i wymiętoszone).
Są jeszcze krzyżówki, ale w tym to ja dobra w ogóle jakoś nie jestem, no cóż szkoda ;)
Ale nareszcie mam czas oglądać swoje ulubione seriale i anime (no jest plusik, jest).
___________________________


Od lewej od góry: największa kolejka w parku (Francja),
Posejdon, największa wodna kolejka (Grecja), EuroSat,
czyli Kula (Francja), dźwig, EuroMir (Rosja).
Na szczęście udało mi się wyskoczyć do Europa Parku, czyli największego lunaparku w Niemczech (i z pewnością najfajniejszego). 
Myślałam że mi nogi odpadną i będę musiałam je władować i nieść w swoim i tak już mega ciężkim plecaku. To wszystko przez to, że musiałam się nieźle nachodzić od jednej atrakcji do drugiej, no i jeszcze krążyć w kółko w poszukiwaniu drogi (bo ja niestety po niemiecku ani be ani me, a do tego w odczytywaniu mapy, chociaż by najprostszej jak ta w tym Parku, nie jestem dobra.). Przynajmniej restauracje okoliczne pozwiedzałam.
Cały park to jakby Europa, podzielona na na kawałki z różnymi atrakcjami itp. oznaczonymi nazwami różnych krajów. Uwielbiam Islandię i Francję (najbardziej zaczepiste i zwariowane kolejki!).


Kolejka jest tak ogromna, że nie udało mi się zbyt wiele
uchwycić stojąc w gigantycznej kolejce do niej.
Zobaczywszy nową, drewnianą atrakcję (która swoją drogą wygląda jakby cały czas była w budowie) widziałam że muszę z niej skorzystać.
Nieświadoma niczego stanęłam w kolejce do WoDana, która wyglądała na niewiele większą niż te w innych kolejkach (do których stoi się zresztą dobre pół godziny, jeśli nie o wieele więcej, czyli nawet 70 minut). Stoję i czekam. 15 minut, 20, 30. Widzę już wagoniki, gdy nagle.. kolejka schodzi do podziemi (bez zasięgu, co jest bardzo przykre). 40, 50, 60 minut. Wciąż nie widać końca. 80 - Chińczycy przede mną zasypiają na stojaka. 90 minut - tak widać koniec! 100 minut i nareszcie zjazd!! Uch, czekania mnie wykończyło, ale wysoka była kolejka była, fajna być miała i była. Tylko to czekanie... Brr!

Jedną z moich ulubienic jest kolejka Blue Fire w Islandii.
Niby niewielka ale kręci do góry nogami i zapierdziela jak szybko wyścigówka.
Kolejka do niej jest na świeżym powietrzu, a gorąco było oj było, że o mało udaru nie dostałam.

Więc jeśli macie zamiar wybrać się za naszą zachodnią granicą, koniecznie odwiedźcie Europa Park!
___________________________

Wszechobecne lenistwo dopada mnie cały czas, więc nie dziwota, że zapomniałam naładować baterie od aparatu, więc mam tylko te powyższe zdjęcia z komórki.
Nie zrobiłam więc innych zdjęć z nad jeziora (olbrzymiego i mającego strasznie przejrzystą wodę), ani żadnych innych. To właściwie nie tyle lenistwo co zapominalstwo :p
____________________________

Dobra, to ja włączam wiatrak na fulla i zasiadam przed telewizorem (oczywiście z książką, colą i mega paczką gumy do żucia) ;)
______________________________

A jak wam mijają wakacje?
Żyjecie jeszcze w tym upale?

wtorek, 14 sierpnia 2012

30# Opowieść niewiernej. Magdalena Witkiewicz

Cześć po dosyć  długiej przerwie od pisania :)
Miałam wrzucić jakiegoś posta dotyczącego mojego urlopiku, no ale muszę przyznać że bardzo się rozleniwiłam. Nie miałam siły napisać czegokolwiek, nawet tego że napiszę później ;)
Posta wyżej wspomnianego zamieram wrzucić za jakieś dwa dni, gdy wreszcie zrozumiem cóż to takiego się stało z moją komórką, że nie chce się prawidłowo podłączyć do komputera by pobrać zdjęcia (tak jest, znów zrobiłam zdjęcia komórką, które jak zapewne już wiecie są oszałamiającej jakości) ;)
Ale dziś wieczorem postanowiłam się zmobilizować i wreszcie napisać coś, co mam nadzieję da się przeczytać, zanim umrę <ponownie zresztą> w tym upale. Tak więc piszę szybko i lecę na balkon odtańczyć taniec deszczu :)

Opowieść niewiernej


Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: lipiec 2012
Liczba stron: 224


Moja opinia:
Początkowo gdy zobaczyłam że do Włóczykijki doszła nowa książką od razu chciałam się dowiedzieć jaki tym razem to tytuł. Zobaczyłam że to Opowieść Niewiernej, książka, o której nigdy w życiu nie słyszałam, tak samo jak i samej autorce. Jednakże jej tytuł tak mnie zaintrygował, że postanowiłam przejrzeć opinie na jej temat. Przeczytawszy jaka to ta książka jest świetna postanowiłam zapisać się w kolejkę do niej. I tak doszło do tego, że zabrałam się za jej lekturę. Jednak czy było warto?

Niewierna – jakże to oskarżająco brzmi! Lecz co sprawiło, że Ewa, młoda żona, zdradziła męża? Czyż Maciek nie był pracowity i uczciwy, czyż nie poświęcał każdej wolnej chwili na budowę ich wspólnego domu? Czego brakowało Ewie, że zaczęła spotykać się z Pawłem, a potem z Michałem? Lekka w lekturze, a przecież ważka i pełna życiowej mądrości powieść o potrzebie miłości, zrozumienia i niezależności. Anatomia zdrady, przewrotna wiwisekcja związku małżeńskiego i barwny portret współczesnej polskiej kobiety, chcącej mieć dzieci i zwalnianej z pracy, bo może pójść na macierzyński i „zablokować etat”.

„Nie wiedziałam wtedy, ze z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam”


Czym właściwie jest zdrada? Jaka jest jej anatomia? Co do niej prowadzi?
Czy to tylko brak porozumienia między małżonkami, czy też tęsknota za adrenaliną towarzyszącą dawnym ukradkowym spotkaniom?


Początkowo nie spodziewałam się zbyt wiele po tej pozycji, jednak ucieszyłam się że mam okazję ją przeczytać, gdyż niejednokrotnie słyszałem wiele dobrego o chociażby Milaczku tejże autorki. Tak więc zabrałam się za czytanie... i muszę przyznać że pozycja ta wciągnęła mnie od pierwszych stron. Tę pozycję się po prostu pochłania. Może i historia nie jest zbyt długa, ale od początku do końca obfituje w coraz to ciekawsze wydarzenia, bezustannie mnie zadziwiała. Widać, że nie jest to paplanina o niczym, że autorka wie dobrze o czym pisze. Książka nie jest napisana utartym schematem - przeciwnie, cały czas zaskakuje czytelnika, jednocześnie nie pozwalając oderwać się mu od lektur.

Zachwyciły mnie też doskonałe kreacje głównych bohaterów. Ewa i Maciek są małżeństwem. Ewa marzyła o pięknym weselu i długiej białej sukni. Maciek pragnął zaoszczędzić pieniądze, poprzez o wiele tańszy ślub cywilny. On najwyżej cenił sobie pracę ceniła pracę, ona pragnęła miłości, rodziny. Żyli w jednym domu, ale jednak obok siebie. Co sprawiło że Ewa zdradziła męża? Obojętność jej męża, łaknienie uczuć, czułości? Czy to powód, dla którego znalazła sobie kochanka, przyjaciela..?

"Kiedyś myślałam, że miłość polega na tym, że nie dostrzegamy wad drugiej osoby. Teraz jestem przekonana, że byłam w błędzie. Miłość to przede wszystkim akceptowanie wszystkich niedoskonałości partnera. Bo kocha się nie za coś, ale mimo wszystko." 

Powieść czyta się naprawdę błyskawicznie, a to dlatego, że jest tak dobrze napisana. Na pewno długo nie zapomnę tej spotkania z panią Witkiewicz. Zdecydowanie daje ona do myślenia i być może jej przeczytanie pomoże innym związkom w zbliżeniu się do siebie. Nastrojowa okładka tylko dopełnia całości. Z przyjemnością sięgnę i po inne powieści tej autorki. 


Moja ocena:
8/10

Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka.


No i jak wy odnosicie się do tej pozycji? Zamierzacie sięgnąć, czy też na razie się wstrzymacie się z jej przeczytaniem? =3