czwartek, 30 sierpnia 2012

32# Battleship. Bitwa o Ziemię

W dzisiejszym Filmowym Czwartku postanowiłam tym razem opisać co nieco (czyli krótko, gdyż dziś cały dzień przygotowywałam się do nadejścia szkoły.. czyli książki i te sprawy) świetną produkcję, którą udało mi się w ostatnim czasie obejrzeć (kocham wakacje!!). Mam nadzieję że zachęcę was do jej obejrzenia, bo uważam, że tym razem naprawdę warto!!

Battleship. Bitwa o Ziemię

Podstawowe informacje:
Czas trwania: 2 godziny 11 minut
Produkcja: USA
Gatunek: Sci-Fi
Reżyseria: Peter Berg
Premiera: 20 kwietnia 2012 (Polska), 11 kwietnia 2012 (świat)

Moja opinia:
Muszę przyznać że włączyłam ten film nie ze względu na gatunek (który wprost uwielbiam), ani na fabułę (która nawet mi wydawała się trochę nijaka i schematyczna). Postanowiłam go obejrzeć właściwie tylko ze względu na Rihannę, którą muszę przyznać uwielbiam jako piosenkarkę. Postanowiłam zobaczyć, jak poszło jej na wielkim ekranie. Nie spodziewałam się żadnego większego zaskoczenia efektami specjalnymi, ani resztą bohaterów. No ale jak tu nie lubić kolejnego filmu o kosmitach... O co jednak w tym chodzi?

Alex Hooper (Taylor Kitsch) nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem. Zakochuje się w Sam (Brooklyn Decker), córce dowodzącego Flotą Pacyfiku admirała Shane'a (Liam Neeson). Postanawia pójść w ślady swojego starszego brata Stone'a (Alexander Skarsgård) i wstępuje do Marynarki Wojennej. Mija kilka lat. Do Ziemi zbliża się formacja złożona z pięciu niezidentyfikowanych obiektów. Jeden rozbija się w Chinach, niszcząc doszczętnie całą okolicę uderzenia, a pozostałe cztery wpadają do Oceanu Spokojnego. W okolicy trwają właśnie zakrojone na szeroką skalę międzynarodowe manewry wojskowe. Admirał Shane wysyła patrol złożony z dwóch amerykańskich niszczycieli i jednego japońskiego, by sprawdzić czym w rzeczywistości jest to co spadło. Na jednym z okrętów oficerem jest Alex (gdzie znajduje się również RiRi), drugim dowodzi Stone. Po dotarciu na miejsce wysyłają oni małą jednostkę, by przyjrzała się niewykrywalnemu przez żadne radary obiektowi, jednak po chwili okazuje się, że przybysze z kosmosu nie mają przyjaznych zamiarów. Wróg podnosi barierę, oddzielając patrol od reszty floty. Japońska jednostka i niszczyciel dowodzony przez Stone'a zostają zniszczone. Z powodu śmierci kapitana i pierwszego oficera Alex jest zmuszony objąć dowodzenie na ostatnim okręcie. Musi teraz odrzucić wątpliwości, podjąć walkę z wrogiem i powstrzymać go przed ściągnięciem posiłków. Jednak jak walczyć z czymś, czego nie można wykryć, gdy kończy się amunicja a wrogów przybywa?

Nie spodziewałam się zbyt wiele... a powinnam. Właściwie wszytko było świetne, lecz od czego tu zacząć?
Może zacznę od aktorów, którzy swoją drogą zostali naprawdę świetnie dobrani! Wcześniej czytałam kilka recenzji tego filmu i czasem zdarzało dostrzec mi się wzmianki o tym, że Rihanna niezbyt dobrze poradziła sobie w roli żołnierza, jednak moje zdanie jest kompletnie odmienne. Według mnie zagrała naprawdę przekonująco i bardzo  realistycznie oddawała emocje swojej postaci, naprawdę dobrze wczuła się w jej sytuację. A poza tym świetnie strzela z karabinu :) Poza tym moje serce wyjątkowo szybko i mocno podbił kapitan japońskiego statku (ale nie mogę sobie niestety przypomnieć jego imienia), który swoim humorem, wiedzą i podejściem do walki bardzo mnie zaintrygował. Alex.. nie wiem czemu, ale jakoś nie mogłam wczuć się w jego postać, tak samo jak w przypadku Sam, chociaż i ona pokazała, że umie dać popalić kosmitom.

A akcja?? Tu właściwie non stop coś się dzieje - przecież kosmici nie dadzą tak szybko za wygraną i nie uciekną z podkulonymi ogonami na swoją planetę. Efektowne walki, statki kosmiczne jak i sami kosmici niejednemu przypadną do gustu. A efekty specjalne.. po prost cudo!
Co do fabuły - oczywistym jest, że znalazło się w niej dużo spektakularnej walki, ale nie tylko, bo znajdziemy tutaj też dużo dobrego humoru - w niektórych sytuacjach (czyli w tym przypadku bardzo często) po prostu pękałam ze śmiechu i nie mogłam dłużej wysiedzieć w ciszy. Przy niektórych żartach zapewne niejeden widz pospadał z krzesła (mi też się to prawie zdarzyło) ;)

Ktoś mógłby się zapytać, w jakim celu mieliby tu przybyć kosmici. [Może pojawić się spoiler] W trakcie filmu okazuje się, że na ziemi powstał pewien projekt, mający na celu szukania życia we wszechświecie. Naukowcom udało się znaleźć planetę podobną składem do Ziemi, gdzie według wyliczeń naukowców mogło powstać życie. Wtedy postanowiono użyć specjalnie skonstruowanej satelity, z której można skorzystać tylko raz na 24 godziny, by wysłać na bliźniaczą planetę sygnał. I tak po lince kosmici doszli do kłębka, czyli kolejnego miejsca które mogliby zająć. To co początkowo rozbiło się na Ziemi było typowym zwiadem. Oby zamierzali skontaktować się z bazą za pomocą własnej satelity żeby wezwać posiłki, jednak przekaźnik rozbił się w Chinach i nie nadawał do użytku. Wtedy pozostało im już tylko jedno: skorzystać z naszego obiektu. Kosmici zamierzają przejąć kontrolę w centrum badawczym poczekać na chwilę w której można by wysłać sygnał po pomoc i z jej pomocą zgładzić wszelkie życie na Ziemi. Jednak obcy zapomnieli o jednym: że ziemianie nie zamierzają się tak łatwo poddać i oddać planety najeźdźcom. [Koniec spoilerowania]


Jednocześnie śledzimy dwa wątki. W jednym obserwujemy poczynania marynarki wojennej i jej starania w walce z lepiej zaopatrzonymi i silniejszymi kosmitami. W drugim zaś pojawia się Sam, która dostała właśnie nową pracę: zostaje terapeutką weterana wojennego, który stracił nogę po nadepnięciu na minę przeciwpiechotną i stracił wolę życia. Żeby pokazać mu że życie nadal jest piękne i nadal może się nim cieszyć, zabiera go na wycieczkę w góry w okolicę ośrodka badawczego. Wtedy właśnie z nieba spadają niezidentyfikowane obiekty. Sam zamierza dowiedzieć się co to takiego i razem z naukowcem, któremu udało się opuścić budynek tuż przed jego zajęciem, zamierzają nie dopuścić do połączenia się obcych z ich ojczyzną. Czy jednak ranny weteran, niedoświadczona terapeutka i szurnięty mózgowiec mogą coś wskórać z potęgą najeźdźców?

Ten film jest po prostu FENOMENALNY. Od początku uwiódł mnie ten wojskowy klimat, koncepcja kosmitów, świetne walki i przede wszystkim przezabawne ujęcia oraz sytuacje - taka komediowa fantastyka ;) Polecam ten film każdemu, nie tylko fanom gatunku, bo jest co podziwiać!!

Moja ocena:
9/10

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Oglądaliście już może to kolejne kosmiczne dzieło?
Ja tym czasem idę świętować - nareszcie udało mi się zaparzyć tę tanią kawę z pianą!! Ależ jestem szczęśliwa i od razu zabieram się do jej wypicia.

6 komentarzy:

  1. Oglądałam i w 100% muszę się z tobą zgodzić :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. z chęcią obejrzę, z samej ciekawości, już w zapowiedziach film zwrócił moją uwagę

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc nie lubię Rihanny, po prostu jej muzyka jakoś mi nie leży. No ale znam to uczucie, gdy dowiadujemy się, że jeden z ukochanych piosenkarzy zagrał w filmie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kandyzowane Pomarańczowe Cudo1 września 2012 14:52

    Muszę w końcu obejrzeć ten film, od dawna się zań zabieram!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również wprost uwielbiam ten film!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie oglądałam ale że to gatunek s-f to dla mnie pozycja obowiązkowa :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]