piątek, 17 sierpnia 2012

Wakacyjnie

Panowie strażacy wylewający wodę z jeziora.. w ludzi którzy
chcą podejść bliżej by się pokąpać. Ale przyjemny
jest czasem nawet taki deszczyk prosto z nieba ;)
Cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem..? Z wakacji!
I to takich, na których można się czasem bardzo wkurzyć. Lubię jak jest ciepło (z lekkim wiaterkiem), a tutaj albo totalna parnota, albo mega wielka burza przy której dekoder siada na kilka następnych godzin. No a miasteczko małe bo małe, więc wybrać się zazwyczaj można tylko na spacer, na zakupy do miasta obok i nad jezioro (ale ja sobie spiekłam już tak mocno ramiona, że odechciało mi się tam chodzić przez następnych kilka dni. No a poza tym trzeba też spory kawałek w pełnym słońcu żeby tam dojść... Oj no są wakacje, normalne że mi się nic nie chce!).
__________________________


Hel, godden of death, czyli
 bogini śmierci wewnątrz
jednej z nowych kolejek.
Czytanie też na razie nie idzie mi zbyt dobrze. Wzięłam ze sobą kilka książek myśląc, że na pewno nie zdołam ich wszystkich pochłonąć, jednak tu jest... zazwyczaj dosyć niewiele atrakcji i żeby nie skończyć na tym, że będę grać cały czas w Minecraft'a (co akurat i tak robię ;P) musiałam baardzo zwolnić tempo i zacząć jeszcze dłużej ślęczeć nad Sudoku (a ono biedne jest, już całe pogniecione i wymiętoszone).
Są jeszcze krzyżówki, ale w tym to ja dobra w ogóle jakoś nie jestem, no cóż szkoda ;)
Ale nareszcie mam czas oglądać swoje ulubione seriale i anime (no jest plusik, jest).
___________________________


Od lewej od góry: największa kolejka w parku (Francja),
Posejdon, największa wodna kolejka (Grecja), EuroSat,
czyli Kula (Francja), dźwig, EuroMir (Rosja).
Na szczęście udało mi się wyskoczyć do Europa Parku, czyli największego lunaparku w Niemczech (i z pewnością najfajniejszego). 
Myślałam że mi nogi odpadną i będę musiałam je władować i nieść w swoim i tak już mega ciężkim plecaku. To wszystko przez to, że musiałam się nieźle nachodzić od jednej atrakcji do drugiej, no i jeszcze krążyć w kółko w poszukiwaniu drogi (bo ja niestety po niemiecku ani be ani me, a do tego w odczytywaniu mapy, chociaż by najprostszej jak ta w tym Parku, nie jestem dobra.). Przynajmniej restauracje okoliczne pozwiedzałam.
Cały park to jakby Europa, podzielona na na kawałki z różnymi atrakcjami itp. oznaczonymi nazwami różnych krajów. Uwielbiam Islandię i Francję (najbardziej zaczepiste i zwariowane kolejki!).


Kolejka jest tak ogromna, że nie udało mi się zbyt wiele
uchwycić stojąc w gigantycznej kolejce do niej.
Zobaczywszy nową, drewnianą atrakcję (która swoją drogą wygląda jakby cały czas była w budowie) widziałam że muszę z niej skorzystać.
Nieświadoma niczego stanęłam w kolejce do WoDana, która wyglądała na niewiele większą niż te w innych kolejkach (do których stoi się zresztą dobre pół godziny, jeśli nie o wieele więcej, czyli nawet 70 minut). Stoję i czekam. 15 minut, 20, 30. Widzę już wagoniki, gdy nagle.. kolejka schodzi do podziemi (bez zasięgu, co jest bardzo przykre). 40, 50, 60 minut. Wciąż nie widać końca. 80 - Chińczycy przede mną zasypiają na stojaka. 90 minut - tak widać koniec! 100 minut i nareszcie zjazd!! Uch, czekania mnie wykończyło, ale wysoka była kolejka była, fajna być miała i była. Tylko to czekanie... Brr!

Jedną z moich ulubienic jest kolejka Blue Fire w Islandii.
Niby niewielka ale kręci do góry nogami i zapierdziela jak szybko wyścigówka.
Kolejka do niej jest na świeżym powietrzu, a gorąco było oj było, że o mało udaru nie dostałam.

Więc jeśli macie zamiar wybrać się za naszą zachodnią granicą, koniecznie odwiedźcie Europa Park!
___________________________

Wszechobecne lenistwo dopada mnie cały czas, więc nie dziwota, że zapomniałam naładować baterie od aparatu, więc mam tylko te powyższe zdjęcia z komórki.
Nie zrobiłam więc innych zdjęć z nad jeziora (olbrzymiego i mającego strasznie przejrzystą wodę), ani żadnych innych. To właściwie nie tyle lenistwo co zapominalstwo :p
____________________________

Dobra, to ja włączam wiatrak na fulla i zasiadam przed telewizorem (oczywiście z książką, colą i mega paczką gumy do żucia) ;)
______________________________

A jak wam mijają wakacje?
Żyjecie jeszcze w tym upale?

7 komentarzy:

  1. Kochana o jakim upale Ty mówisz?! :) u mnie cały tydzień deszcz, chmurzyska i strasznie zimno :/ a ja na urlopie... :/ zazdroszczę pogody :)pocieszam się jedynie tym że od jutra już zapowiadają poprawę pogody i upały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę ci zimnoty, bo ja umieram naprawdę. Mój termometr ma skalę do 50 stopni i jest całkiem pełny aż do wieczora, więc nie mogę nawet powiedzieć, jaka jest u mnie dokładnie temperatura ;)

      Usuń
  2. U mnie też upały już od tygodnia, masakra jakaś :-)a

    OdpowiedzUsuń
  3. Upały? Nic z tego. Raczej chłodny wietrzyk i mało słońca:(. Ale może w najbliższych dniach coś się zmieni.
    Podziwiam odwagę. Ja bym do tych kolejek nie wsiadła. Mięczak ze mnie i tyle;). Co do urlopu, to z tydzień temu odwiedziłam Zakopane, ale po dwóch dniach słonecznych nadeszły deszczowe. Brr... Za to w ostatni tydzień sierpnia lecę do Paryża. Oby tam aura dopisała:))

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze jakoś żyję przy tej pogodzie, choć przyznaję, że czasami bywa ciężko :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kandyzowane Pomarańczowe Cudo19 sierpnia 2012 15:03

    Ja jestem we Francji i również zdycham z upału..

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]