niedziela, 4 listopada 2012

46# Pięćdziesiąt Twarzy Greya. E L James vel Erika Leonard

Pięćdziesiąt Twarzy Greya

Podstawowe informacje:
Autor: E.L. James vel Erika Leonard
Tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey
Cykl: 50 Odcieni - Tom 1
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: wrzesień 2012
Liczba stron: 608

Moja opinia:
Wiele się o tej książce słyszało jeszcze przed premierą - Grey to, Grey tamto.. Jedni wysławiali nad niebiosa, inni zawzięcie krytykowali i zwalczali, ale wszyscy byli ciekawi. Ta ciekawość dosięgnęła i mnie, chciałam się dowiedzieć, o czym mówią ci wszyscy ludzie, co jest powodem tych skrajnych opinii. I niedawno w końcu się dowiedziałam, ale czy na pewno było warto?

„Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.” 

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie. Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach… Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?


„Opłakuję coś, czego nigdy nie miałam. Co za absurd. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei, przeklętych marzeń i oczekiwań.”

Powiem prosto z mostu - ta pozycja nie zachwyciła mnie, nie uwiodła, wręcz znudziła i odepchnęła na tyle daleko, bym nawet nie myślała o przeczytaniu drugiej, a już tym bardziej trzeciej części. Jednak początkowo me zainteresowanie przyćmiło prawdziwą ocenę i wrażenia. Pierwsze kilkadziesiąt stron niezmiernie mnie oczarowało, byłam ciekawa dalszego rozwoju wypadków. Polubiłam Anę, ale do gustu najbardziej przypadła mi jej najlepsza koleżanka, jak się potem okazało jedyna w miarę normalna i intrygująca, a także postać. Za Christianem od początku nie przepadałam, jego wyniosłość, samouwielbienie i chęć panowania nad wszystkim i każdym od początku mnie irytowały. Jednak potem w Anie coś przeskoczyło, zaczęła ulegać we wszystkim swemu "Panu", straciła na swej wartości, a jej prawdziwy charakter został przyćmiony ciągłymi achami i achami, czyli "Ależ ten Grey jest przystojny, co z tego że tak się zachowuje, jest taki przystojny" i ojej ojojoj.Wkurzyło mnie to uprzedmiotowienie kobiety i łatwość z jaką na to wszystko zgadzała się główna bohaterka. W kółko te same sceny i zachowania, aż poczułam odrazę do tej dziewczyny, nie rozumiałam powodów jej postępowania. Do białej gorączki doprowadził mnie też jeden fakt, tym razem ze strony tłumaczki, nie autorki, a mianowicie chodzi o tłumaczenie niektórych zwrotów, szczególnie podczas łóżkowych poczynań tej pary - zamiast przekleństw występujących w oryginale tłumaczka nadużywała "O rany Julek!", lub też "O święty Barnabo!". Kto normalny podczas seksu i to w dodatku tak brutalnego woła świętych? Może jednak tłumaczka miała dość książki i postanowiła dodatkowo doń zniechęcić innych?

„- Chodź, chcę ci pokazać mój pokój zabaw. Szczęka mi opadła. (...) Jasna cholera, to brzmi tak… gorąco. Ale dlaczego pokój zabaw? Jestem zmieszana. - Chcesz pograć na swoim Xboxie?- Zaczyna się głośno śmiać. - Nie, Anastasio, nie na Xboxie, nie na Playstation. Chodź.- Wstaje i wyciąga do mnie rękę.” 

To nie jest literatura najwyższych lotów - jeśli ktoś szuka nagłego objawienia, wspaniale wykreowanych postaci i nieprzewidywalności to tu tego nie znajdzie. Powieść napisana jest prostym językiem, co jeszcze bardziej ukazuje prostotę (wręcz prostackość historii). Ta książka nie wnosi nic nowego do kręgu literatury, poza do bólu przewidywalną fabułą i zalążkiem akcji na samym początku oraz dopiero na końcu. Po pewnym czasie historia zapętliła się i zaczęła zataczać koło, czyli w kółko działo się to samo, nic nowego. Po pewnym czasie tak się znudziłam, że zaprzestałam czytania, pobieżnym wzrokiem śledziłam jednak niektóre dialogi oraz maile. Bo trzeba wspomnieć, że tylko te e-maile wysyłane do siebie przez Greya i Anę pozwoliły mi dotrwać do końca. To jedno autorka wymyśliła i przedstawiła w ciekawy, miejscami naprawdę zabawny sposób. I tyle co do zalet.

„Nekrofilia mnie nie pociąga. Lubię kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce”

Jeśli ktoś w całe tej historii doszukiwał się również odpowiedzi na pytanie, dlaczego Grey jest taki a nie inny, to się się nie doczekał. Jeszcze coś mnie uderzyło w tej historii, a mianowicie oburzenie Any dotyczące Pani Robinson, kompletnie dla mnie niezrozumiałe, biorąc pod uwagę to, że postanowiła zostać Uległą i tak też się zachowywała. Nieczęste wizyty jej przyjaciółki budziły rzadko występujący przy tej lekturze uśmiech na mojej twarzy, jej dociekliwość była jednym z niewielu promyków światła w czarnej otchłani, którą stworzyła to pozycja. Jeżeli ktoś jest naprawdę ciekawy, to niech przeczyta i sam się przekona, może komuś podoba się taka literatura. Mi jednak nie przypadła do gustu i ja jej NIE POLECAM.

Moja ocena:
3/10


A co Wy sądzicie o tej pozycji? Czytaliście, w ogóle zamierzacie? A może ktoś ją poleca?

22 komentarze:

  1. Ja jakoś nie mogę się do niej przekonać i nie zamierzam jej czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. 3/10 to i tak całkiem pochlebna recenzja. Ja kupiłem z czystej ciekawości, ale nie dałem rady dobrnąć do końca. Kupna na pewno nie żałuję, jednak lektury również nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy właśnie za te maile i przyjaciółkę Any, nic więcej nie dało podciągnąć oceny, ja na szczęście jej nie kupiłam, pożyczyłam od koleżanki i strasznie się z tego cieszę. A teoretycznie, to ja też nie dotrwałam do końca :D

      Usuń
  3. Nie-e, nigdy nie tknę, za dużo negatywów, poza tym to do mnie nie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ocena ksiazki jak najbardziej trafna ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha :D Opinia, którą poleciłaś zebrała już 63 głosy :D Nieźle.
    Ja o tej książce do niedawna nie słyszałam. Koleżanka mi o niej powiedziała, jednak nie jestem jakoś specjalnie zachęcona do jej przeczytania. Z pewnością jest to literatura dla dorosłych, ale chyba nie jest to zbyt wymagająca lektura... raczej wulgarna, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, należy podkreślić właśnie te dwa słowa: wulgarna i niewymagająca. Idealnie opisują tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka wzbudza wiele kontrowersji i jak napisałaś, jedni się zachwycają, inni wręcz odwrotnie. Mi trudno cokolwiek powiedzieć, bo nie miałam książki w ręce. Z jedntej strony jest we mnie ta ciekawość, która i Ciebie dopadła, ale z drugiej coś mnie odpycha od tej powieści. Tak więc pozostawię wszystko przypadkowi, jak książka wpadnie mi w ręce w bibliotece, to wezmę, ale specjalnie szukać nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jutro sama będę się męczyła z własną recenzją tej książki więc tym razem postrzymam się od komentarza... Tym bardziej że sporo mam o niej do powiedzenia i sama nie wiem, co byłoby najważniejsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hohoho :P Całe 3/10 :) Zapewniam Cię, nie tknę tego kijem, jeśli nic mnie do tego nie zmusi...

    OdpowiedzUsuń
  10. W ogóle nie moja bajka. W żadnym wypadku nie zamierzam rozglądać się za tą książką. A jeśli natknę się na nią, czy to w bibliotece, czy też księgarni, to udam, że nie widzę..

    OdpowiedzUsuń
  11. Tej książce mówię stanowczo: NIE!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dostałam, mam, czeka cierpliwie na swoją kolej, która przy pomyślnych wiatrach przyjdzie za dwa lata. Bardzo interesował mnie ten tytuł, więc koleżanka dała mi go na urodziny. Moje zainteresowanie niestety opadło po kilku nieprzychylnych recenzjach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejna negatywna recenzja, teraz to już na pewno pasuję :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Apropos tego tłumaczenia, przy pierwszym czytaniu, tzn zanim przerzuciłam się na oryginał, też zastanawiałam się czy tłumacz aż tak spaścił sprawę. A tu akuku. Autorka sama ma problem z językiem: od klasycznego krawata z oczami po perełki na poziomie "I must be the color of the communist manifesto." (polecam ten wpis: Fifty Shades of Bad Writing - http://katastrophiccuriosity.blogspot.com/2012/08/fifty-shades-of-bad-writing-those-of.html) Cierpię za to nad tytułem bo według mnie fajniej brzmiałoby "50 odcieni szarości" niż "50 twarzy Grey'a" ale wiem że w oryginale też chodziło o Greya przez duże G xd... Pejn.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha! Bałam się jej dać aż tak niską ocenę - dałam 5 tylko dlatego, że nie czytało mi się jej ciężko. Aczkolwiek... okropna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wiele już się o niej naczytałam - może kiedyś po nią sięgnę, ale nie ciągnie mnie do tej książki :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Wzywanie świętych podczas seksu? No to mnie normalnie rozbawiło. Książka reklamowana na każdym kroku (przynajmniej w moim mieście - na kilkunastu przystankach widziałam plakaty wychwalające tą pozycję), wychwalana, wznoszona pod niebiosa okazuje się totalną klapą. Miałam podobnie przy Klątwie Tygrysa - reklam co nie miara, a nic szczególnego w niej nie było. Co prawda Indie, tygrysy i klątwy mnie oczarowały, lecz nie na długo. Może kiedyś przeczytam "Pięćdziesiąt twarzy Greya", ale nie będę się spieszyć. Ładna recenzja ;)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Hah, kolejna negatywna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie czytałam i już teraz sama nie wiem czy chcę. Jeszcze się zastanowię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja się dobrze bawiłam, czasami nieco pośmiałam i nawet wciągnęłam. Nie było tak źle jak przypuszczałam, dlatego chętnie poznam kontynuację;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]