wtorek, 23 października 2012

44# Dobra krew, w krainie reniferów, bogów i ludzi. Magdalena Skopek

Dobra krew, w krainie reniferów, bogów i ludzi

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Skopek
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Data wydania: wrzesień 2012
Liczba stron: 380

Moja opinia:
Któż z nas nie marzy o podróżach? Każdy chciałby wyruszyć w góry, napawać się pięknem starych zabytków, podziwiać przyrodę i wylegiwać się na długiej, piaszczystej plaży. Magdalena Skopek również chce podróżować, z tą tylko różnicą, że zamiast ciepłych krajów ona wybrała.. tundrę, czyli istną podbiegunową, błotno-śnieżną pustynię, pokrytą z lekka małymi krzaczkami i trawami, zamieszkanej jedynie gdzieniegdzie przez rdzenny lud - Nieńców. To tam właśnie udaje się autorka książki, by przekonać się na własnej skórze, jak wygląda życie "na końcu świata".

"Z jednej strony wielkie słońce nisko nad horyzontem, po przeciwnej blady księżyc na bladoróżowym niebie. Tundra w fioletach, zieleniach, złocie słońca. Wysoko nad głową białe, rozmazane obłoki, a z daleka, znad rzeki pełznie niski, ciemny, dziurawy dywan chmur. Oświetlone słońcem tworzą szarą mgiełkę. Woda jak odbicie nieba."

"Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi” to osobista relacja z wyprawy „na koniec ziemi”. W podróż na Jamał wybrała się Magdalena Skopek, doktor fizyki, pasjonatka fotografii. Dotarła tam do Nieńców – oddalonego od cywilizacji, koczowniczego ludu trudniącego się polowaniem i hodowlą reniferów. Jako przybyszka, która otrzymała nienieckie imię Mjagnie, przez dwa miesiące żyła i przemieszczała się z rodziną Akatteto. Powoziła zaprzęgiem reniferów, wyprawiała skóry, robiła nici ze ścięgien, jadła surowe mięso i ryby, spała w legowisku w czumie, gotowała, odwiedzała święte miejsca. Jej życie w północnosyberyjskiej tundrze okazało się surową i fascynującą przygodą, z której przywiozła debiutancką książkę i zdjęcia – obrazy zupełnie nieznanego świata i ludzi żyjących w zgodzie z rytmem przyrody.

"Potężna baba z lekkim wąsem i opięta fartuchem jak baleron jelitem zainteresowała się moim akcentem i usłyszawszy, że jestem z Polski, zignorowała pozostałych klientów, zatracając się we wspomnieniach o Wrocławiu."


Jedną z przyczyn, dla których sięgnęłam po te pozycję była świetna okładka <tak wiem, nie należy oceniać po niej książki, ale cóż poradzę, że ta po prostu zachęca do czytania!> oraz tytuł, który niezmiernie mnie zaintrygował. Przejrzałam kilka recenzji tej pozycji, bardzo pozytywnych, i nie miałam już żadnych wątpliwości - zabrałam się za jej lekturę. Muszę napomknąć, że jest ona - jak na swą objętość i wielkość - niezwykle ciężka, ale nie mam tego nikomu za złe, gdyż bez tego nie mogłabym się cieszyć taką ilością niesamowicie barwnych zdjęć, wydrukowanych na mocnym, sztywnym i dobrej jakości papierze. Widać, że wydawnictwo postarało się zapewnić komfort czytelnikowi. I tu należy raz jeszcze wspomnieć o samych fotografiach, dokumentujących podróż pani Magdaleny z Polski do Jar Sale, skąd udała się helikopterem w stronę nienieckich czumów. Kolejne ilustracje ukazują przepiękne, ale również surowe i nieobliczalne oblicze tundry, życie, zwyczaje, rozrywki i codzienne obowiązki tamtejszych mieszkańców, kasłanie (zmiana miejsca pobytu Nieńców, przenosiny) i trudności z jakimi musiała się zmierzyć podróżniczka. Właściwie bez trudu można prześledzić całą trasę jaką przebyła autorka tylko na podstawie zdjęć, które zrobiła, mimo tego, że baterie nie trzymały przez całą podróż.

"Już zapomniałam, jak wyglądam pod tymi wszystkimi warstwami ubrań i ciężką skórą."

Autorka szczegółowo opisała codzienne znoje i życie Nieńców. W dokładny sposób przedstawiła także tradycje i obyczaje północnego ludu, ukazała ich jako ludzi, a nie osobliwy i niecodzienny byt gdzieś tam daleko od reszty świata. Co najważniejsze - wszystkie wydarzenia opisane przez Magdalenę Skopek nie zostały opisane w sposób, jakby podróżniczka stała z boku i biernie przyglądała się codzienności na Jamale, tylko czynnie uczestniczyła w życiu Nieńców, dzięki czemu książka zachwyca swoją wnikliwością i dokładnością. Razem z nimi nosiła wodę na herbatę, zaganiała renifery, stawiała czumy, pomagała w obowiązkach, przygotowywała mięso i piła krew renów.
"W przekrojonym na pół, leżącym na trawie wypatroszonym zwierzęciu krew zbiera się jak w wielkiej wazie. To takie nienieckie "wino"."
Nie jest to jednak sztywna historia, przeplatana co trochę suchymi faktami - autorka pisze lekko, pozycję czyta się bardzo przyjemnie, gdyż dodatkowo ubarwiają ją nienachalnym humorem oraz ciekawymi dialogami z mieszkańcami czumu, ukazującymi ich poglądy, wierzenia, filozofię, przekonania oraz sposobu postrzegania świata.

"E tam, to jest tundra, a nie jakieś ą i ę, francuskie salony czy inne sentymenty. Popatrz na ich życie. Myślisz, że mają czas na jakieś tam dziękowanie?"

Książka już na pierwszy rzut oka sprawia doskonałe wrażenie - przemyślenia oraz obserwacje Małgorzaty Skopek oraz zrobione przez nią niezwykle realistyczne fotografie idealnie się dopełniają i uzupełniają, tworząc niezwykle dokładną i szczegółową relację z jej pobytu wśród Nieńców, ukazującą ich jako normalnych, roześmianych ludzi, muszących radzić sobie z podobnymi problemami jak my, a nie dzikie, niecywilizowane plemię. Polecam tę książkę każdemu, nie tylko zapalczywemu fanowi ekstremalnych podróży. Tę książkę trzeba przeczytać.


Moja ocena:
10/10



Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka E-Pik


A co Wy sądzicie o tej niezwykłej wyprawie? Może chcecie ją powtórzyć? =3

8 komentarzy:

  1. Ja niestety nie przepadam za takimi książkami, ale za to często daję takie relacje komuś w prezencie. Muszę zapisać sobie ten tytuł jako ewentualny kolejny upominek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przyznam, że czytałam już prędzej recenzje tej książki
    jednak jedynie z ciekawości, gdyż szczerze mówiąc książka do mnie zbytnio nie przemawia

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawa tematyka i do tego taka wysoka ocena, rozejrzę się za tą książką, jak tylko uporam się z zaległymi stosami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Nieńcach jeszcze nie czytałam, może teraz zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za jakiś czas pewnie przeczytam, bo tematyka jest ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kandyzowane Pomarańczowe Cudo24 października 2012 19:22

    Książki podróżnicze? Może dzięki tej w końcu się przełamię ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiszemy Cię do zabawy , jeśli nadal jesteś zainteresowana . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]