piątek, 13 kwietnia 2012

8# Skąpiec. Molier & 9# Science Fiction. Fantasy i Horror nr. 70

Wstawiam jeszcze raz ten post, ponieważ usunął się (nie wiem czemu). Wstawiam, jakby ktoś chciał kiedyś przeczytać.


Siemka, dziś recenzja czegoś troszkę innego - bo nie książki z mojej osobistej biblioteczki lub wypożyczonej, ale czegoś o wiele gorszego - lektury (brr!). Poza tym ostatnio natrafiłam na fajne czasopismo i niedawno skończyłam jego lekturę. Nie będą to długie wpisy, ale za to dwa! ;0 Zapraszam do przeczytania, a już jutro postaram się napisać coś o moim dzisiejszym wypadzie (nareszcie!) do kina - na pewno już wiecie na co ;)


Skąpiec. Molier

Podstawowe informacje:
Tytuł: Skąpiec
Autor: Molier
Seria: Lektury z opracowaniem
Wydawnictwo: Greg
Data wydania: 2010 rok (w przybliżeniu)
Liczba stron: 120

Opis:
Harpagon, tytułowy skąpiec, ma dwoje dzieci, Kleanta i Elizę. Kleant zakochany jest w Mariannie, tak samo jak jego ojciec, a Eliza w Walerym. Muszą jednak ukrywać swą miłość ze względu na Harpagona. Marianna mieszka ze swoją chorą matką niedaleko Harpagona. Dziewczyna jest ładna, dobra, uczciwa ale niezbyt bogata, więc Kleant nie może liczyć na przychylność ojca. Walery nie zna swoich rodziców, nie posiada majątku, więc chce się wkraść w łaski Harpagona. Kleant zwierza się siostrze ze swoich uczuć. Nie domyśla się, że Eliza też jest zakochana. U Harpagona przejawia się niespotykanie duża miłość do pieniądza, nigdy o nim nie zapomina.

Moja opinia:
Ha ha ha! Znowu lektura? Myślałam że zaraz wybuchnę - jak ja nienawidzę lektur! Miałam chociaż szczęście, że ta była krótka ;)
Większość osób (gdy piszą o lekturach) twierdzi, że albo było to totalne, niezrozumiałe dla normalnego człowieka dno (jak każda lektura), lub też wspaniałe, pouczające dzieło sztuki (by wyjść na osobę która szanuje tak "ważne" pozycje oraz jest wyedukowana). 
Ja osobiście się przyznam że jestem w tej pierwszej grupie (jak przy każdej lekturze, oprócz "Dzieci z Bullerbyn"), dlatego tym większym zaskoczeniem było dla mnie dzieło pana Moliera. Oczywiście na samym początku szło mi to jak zwykle topornie, historia była oklepana (miłość zakazana przez rodziców), no i napisana dość starym językiem - czyli masa niezrozumiałych i trudnych do przeczytania słów. Ku mojemu zaskoczeniu chwilę potem okazało się, że z poprzednich dialogów coś zrozumiałam - to dało mi nadzieję, że nie będę musiała znów szukać streszczeń w necie. Dalej na szczęście poszło już gładko - okazuje się że gdy utwór nie jest wierszowany to łatwo się w nim rozczytać. "Skąpiec" jest jedyną lekturą z gimnazjum, z którą nie męczyłam się, szło m nawet dosyć raźnie, a historia (ciężko mi to przyznać) zaciekawiła mnie. Wreszcie coś normalnego! No i rozbawiały mnie wątki, w których naiwny kucharz Harpagona dawał się nabrać na prośby swego Pana o szczerość - mówił mu samą prawdę o jego skąpstwie (a jak dobrze wiemy prawda w oczy kole), przez co nie raz otrzymywał tęgie lanie. Poza tym spodobała mi się końcówka - oczywiście happy end, ale tym razem ze sporym zaskoczeniem i dużymi emocjami ;) Ta książka udowadnia, że lektura nie musi być nudną wierszowaną tragedią lub dramatem - to samo w sobie jest już dużym plusem tej pozycji.

Moja ocena:
6/10

Science Fiction. Fantasy i Horror nr 70

Właściwie ta pozycja to pierwszy magazyn typu science fiction, fantasy, horror - w ogóle pierwszy magazyn zawierający opowiadania i informacje o książkach (chyba jestem troszkę zacofana). Właściwie to sięgnęłam po ten numer tylko dlatego, że do paczki z wymiany dorzucono mi go (oraz numer 71). Jeśli ktoś się bardziej przyjrzy to zauważy, że to nie jest nowe wydanie, tylko sierpniowe z poprzedniego roku. No ale nie ma co wybrzydzać ;)
Tak więc zabrałam się za czytanie. Byłam ciekawa jak takie coś może wyglądać. Odpowiem: ten magazyn jest świetny (albo raczej był, bo niestety kupować go nie będę z racji wiecznego braku funduszy i wydatków na inne cele). Krótkie recenzje książek w nim zawarte są ciekawe i zazwyczaj zachęcające - skutecznie przybliżają fabułę danego dzieła i oceniają je. A opowiadania? No cóż: świetne. Ale po kolei. 
Pierwsza historyjka (historyjka bo raptem niecałe 5 stron) pt. "Przynajmniej bym Pana zjadł" jest według mnie najlepszą ze wszystkich tu opublikowanych pozycji. Jest ciekawa i po prostu budzi dziwny uśmiech na twarzy. Opowiada o naukowcu który przybył do wioski "żywych skamieniałości" (czyli ludzi odizolowanych od świata, zapomnianych, kultywujących własne tradycje i inaczej wyglądających) i został przez tamtejszych zjedzony. Ha, ha, ha :)
Potem były "Echa zza lustra" czyli opowieść o czarodziejce, która przeniosła się ze swojego zrujnowanego wymiaru przez lustro, do naszego świata. Historia fajna i oryginalna, ale opis Zalustrza był taki mroczny i monotonny, że aż nudny i usypiający. Ale mimo to odniosłam pozytywne wrażenie.
Kolejni byli "Ofiarnicy", czyli historia o państwie borykającym się z problemem wyznawców demonów, przyzywających ich do naszego świata by niszczyły i mordowały. Przedstawiono tu fajną historię biura śledczego, które za wszelką cenę próbuje wytropić okultystów, zaczynających składać krwawe ofiary by przyzwać kolejnego potwora. Jak na tylko opowieść, bardzo dobrze rozwinięto w niej wątek kryminalny, którego nie powstydziłby się żaden dobry kryminał ;)
Kolejną krótką historyjką była "Dead girl superstar". Po tytule spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, a nie sztucznej opowiastki o zboczeńcu który chce dla siebie dziewczyny-zombie. To było takie dziwne... że nie ocenię.
A potem "Węprzyn by Night", czyli o chłopaku, który wybrał się do miasta zapełnionego ludźmi, którzy zmarli, ale zostali powołani od życia przez boginię, by jej służyli. Oryginalne i dosyć wciągające - trzeba to przyznać. Niestety pogubiłam się w opisach wali ze Skórzaną Kurtką, a ciągłe przekleństwa częściowo mnie odrzucały.
Czas na "Zdrajcę". Tytuł mnie zaciekawił, ale przez opowieść przebrnęłam dosłownym cudem. Według mnie to była najgorsza część tego numeru. No bo jak długo można czytać o bólu Brutusa i kolejnych etapach piekielnych czeluści? Historia dotyczyła właśnie samej podróży po piekle owego Brutusa, czyli mordercy Cezara. Początkowo nawet zastanawiałam się co będzie dalej, ale przez te kilkanaście stron nie działo się nic wielkiego. Cały czas mężczyzna myślał: "Dlaczego tak cierpię? Dobrze zrobiłem! O jak boli. O koniec cierpienia! A nie, znowu ból! Ooo znowu koniec! Ooo znowu ból!" I tak w kółko. A końcowe kilak stron zajmował opis monotonnego żucia Brutusa przez potwora. Żuł go w paszczy i żuł, aż do znudzenia. Moim zdaniem: kompletna porażka.
Niestety wywiady nigdy mnie nie interesowały, więc i na tamtejsze spojrzałam pobieżnie ;)
Podsumowując: w tym numerze (jak w każdej chyba gazecie) znajdują się artykuły genialne, przeciętne i denne. Robiąc bilans doszłam do wniosku, że warto było jednak chwycić za tę pozycję ;) Teraz to się nawet zastanawiam czy nie zaprenumerować.

Moja ocena:
7/10

13 komentarzy:

  1. Jasna sprawa, że Skąpca czytałam. Przyznam szczerze, że uwielbiałam wszystkie dramaty, tragedie i komedie przez ich formę. Czytaliśmy czasem fragmentami na lekcjach i dobrze wspominam :)
    Odnośnie tego numeru fantastyki, to raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już dawno temu czytałam skąpca, a Science Fiction wydaje się fajne :)(:
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. O, Skąpiec, kiedy to było! Pamiętam z tej książki zarys całej fabuły i świetne imię jednego z bohaterów :) A z Science Fiction raczej mi nie po drodze, może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie powiem, żebym nie lubiła "Skąpca". Czytałam go jednak BARDZO dawno temu, już nie pamiętam, jak to jest czytać lektury ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. "Skąpca" czytałam dawno, dawno temu, ale chyba będę musiała odświeżyć pamięć i jeszcze raz zagłębić się w tą lekturę;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Za lekturami nie przepadam,a skoro "Skąpiec" jest jedną z nich, to chyba chcąc nie chcąc przeczytać będę musiała :/
    A czasopisma wydają się być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąpiec jest super, czytałam :)
    Ten magazyn wygląda smakowicie, tylko ja ostatnio jakoś za mało czasu mam na te wszystkie fajne czytadła :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Większość osób demonizuje lektury, a tymczasem niektóre są naprawdę wartościowymi pozycjami. Niestety wśród lektur znajdą się też książki denerwujące, ale to już osobny temat. "Skąpca" bardzo dobrze wspominam, ubawiłam się przy lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki diabeł straszny jak go malują ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]