niedziela, 29 kwietnia 2012

#12 Jutro 4. John Marsden

Zraz majówka, tarlalala więc czas na kolejną recenzję - i znowu Jutra ;) Tym zaś razem cztery - Jutra 4 ;) Ach, w szkole znów trzy projekty do zrobienia, więc na czytanie i pisanie nie mam zbyt dużo czasu (Nauczycielu odpuść! Jest majówka do jasnej ciasnej <zaraz>>!) Tak więc zapraszam do lektury ;)


Jutro 4. John Marsden


Podstawowe informacje:
Tytuł: Jutro 4
Autor: John Marsden
Seria: Jutro - tom 4
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: listopad 2011
Liczba stron: 272


Opis:

Na myśl o powrocie robi mi się niedobrze. Mam ochotę krzyknąć: „Posłuchajcie mnie, do diabła! Mam gdzieś wasze wielkie plany!”. Chcę, żeby ktoś, ktokolwiek, przyznał, że to, czego ode mnie oczekują, jest wielkie, olbrzymie, gigantyczne.

I nie chodzi wcale o to, że tu jest nam tak wspaniale. Nie jest.

Mam wrażenie, że wszyscy przestaliśmy być sobą. Homer chce nami rządzić bardziej niż kiedykolwiek. Fi i Kevin wszystkiego się boją, a Lee... nie poznaję go.
No i zrobiłam coś, czego dawna Ellie nigdy by sobie nie wybaczyła.

Jedyne, co pomaga mi przetrwać, to nadzieja, że tam, na miejscu, znów staniemy się sobą.”


Moja opinia:
Jakby ją opisać jednym zdaniem....  kolejna świetna powieść pana Marsdena. W większości obecnie tworzonych powieści znajduje się to samo: utarta, schematyczna historia, zazwyczaj zakończona happy endem. Do tego przewidywalna, a bohaterowie sprawiają wrażenie niezniszczalnych gdyż właściwie z każdej opresji wychodzą cało. Tutaj tak nie jest. Bo tu nic nie jest nierealne i przesłodzone. Świat jest brutalny, nieprzewidywalny i zaskakujący - wszystko może pójść nie tak, każdy może zginąć i ponieść porażkę.
Zacznę od okładki - i tym razem jej autor świetnie trafił z jej klimatem - pożar na niej ukazany obrazuje wydarzenia początkowych stronic książki.  Ale od początku.
W trzeciej części nasi bohaterowie (Ellie, Homer, Fi, Lee i Kevin) trafili do Nowej Zelandii, uratowani przez tamtejsze lotnictwo. Wstąpiła w nich radość spowodowana ucieczką z brutalnego, zniszczonego, ogarniętego krwawą wojną miejsca,  jakim stał się ich kraj.  Mają zapewnioną najlepszą opiekę lekarzy i psychologów, dzięki czemu powoli wracają do siebie, pozbywają się traumy spowodowanej kolejnymi morderstwami . Po tym jak wysadzili w powietrze Zatokę Szewca traktowani są jak prawdziwi bohaterowie.  Codzienne wycieczki, festyny, imprezy - nikt z nich nawet nie śnił o takim luksusie. Stopniowo stają się normalnymi nastolatkami, roześmianymi i hałaśliwymi. Nie muszą znów planować kolejnego kroku, martwić się o przeżycie. Ale ta sielanka nie trwa wiecznie. Bo oto po kilku miesiącach błogich wakacji przyjaciele dowiadują się, że mają znów wrócić do miejsca z ich najgorszych koszmarów. Do miejsca z którego może już nie być ucieczki. Do Piekła.  Ellie załamuje się, nie wiedząc co o tym myśleć. Wciąż tęskni za rodziną, chce pomóc ją uwolnić, ale jednocześnie nie może pogodzić się z myślą powrotu na wojnę. Dowódca armii i jednocześnie ich opiekun, pułkownik Finley utrzymuje jednak, że mają tam polecieć razem z grupką specjalnie wyszkolonych, Nowozelandzkich żołnierzy. Nie mają pomagać w walce, tylko służyć im jako przewodnicy po tamtejszym terenie.  Wystarczy że polecą tylko dwie osoby, ale grupa za bardzo się zżyła ze sobą, by się rozdzielić. Po długich rozmowach i kłótniach postanawiają wyruszyć razem. Przecież to nic niebezpiecznego, tłumaczą sobie. Mają tylko doprowadzi żołnierzy do Piekła,a  następnie do miasta i lotniska, które chcą wysadzić. Na początku wszystko idzie jak po maśle.  Wszyscy bezproblemowo docierają do "azylu", po czym w obozie zostają tylko Fi, Homer i Kevin, by go pilnować. Reszta wyrusza do miasta, by zniszczyć cel. W drodze Ellie zaczyna panikować, więc wraca do pozostałych. Żołnierze i Lee idą dalej po czym...  słuch o nich ginie. Przyjaciele cierpliwie czekają na jakikolwiek znak. Nic się jednak nie dzieje, więc postanawiają wyruszyć na ich poszukiwania. Jednak w czasie marszu ktoś ich dostrzega, muszą uciekać. I tu jak lawina spadają na nich kolejne nieszczęścia. Bo wszyscy ich szukają, Nowozelandczyków i Lee nigdzie nie ma, a schronienia nigdzie nie ma. Do tego jednak po coś tu przyjechali. Wysadzić lotnisko w Wirawee. Co się stanie, gdy postanowią doprowadzić plan do końca, bez względu na wszystko? 
To się nazywa wciągająca powieść, o której myśli się jeszcze na długo po skończeniu lektury. Jak napisałam na początku najmocniejszą stroną tej historii jest jej nieprzewidywalność. Bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo czy szczęście znów przyjdzie z pomocą, czy też plan spali na panewce. Bohaterowie znów muszą walczyć o przetrwanie, tyle że tym razem jest o wiele trudniej. Każda potyczka wzbudza coraz więcej emocji i coraz bardziej wciąga, zachęca do dalszego czytania. Gdy raz się wsiądzie, to nie można już wyjść. Kolejną mocną stroną powieści są jej bohaterowie: nieszablonowi, oryginalni, wyjątkowi. Nie są przy tym niezniszczalnymi herosami, ani płaczącymi, potulnymi owieczkami - są tacy jak każdy z nas. Potrafią się wykazać, ale każdemu zdarzyć się może chwila słabości. Poza tym pomiędzy Ellie a Lee znowu zaczyna się rodzić jakieś uczucie. Ale czy po wstrząsie który przeżyje chłopak będzie on w stanie dalej normalnie funkcjonować? Na światło dzienne zaczynają wychodzić kolejne tajemnice, słabości i związki między przyjaciółmi. Żołnierze są sprytniejsi niż poprzednio, więc każdy ruch może ich kosztować życie. Czy zaryzykują wszystko by pomóc w wojnie i odnaleźć Nowozelandczyków, czy też wrócą czym prędzej ewakuują się z pola bitwy? Odpowiedź znajdziecie w tej kolejnej już świetnej powieści Johna Marsdena ;)


Moja ocena:
9/10

I jak? Podoba się, czy tez nie do końca?? ;)
PS: U was też tak wieje??

13 komentarzy:

  1. kiedyś z pewnością sięgnę po tę serię, planuję już to od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gorąco cie do tego zachęcam ;)

      Usuń
  2. A ja po pierwszej czesci zorientowalem sie ze to nie dla mnie. Po prostu jakos mi nie podeszlo chociaz znam osoby ktore zachwycaja sie nad cala seria.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dopiero planuję zabierać się za pierwszą część:P
    P.S. U mnie nie wieje, za fajnie i cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, już tyle części a ja dopiero zaczynam drugą :p Udanej majówki życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i z wzajemnością ;)

      Usuń
  5. Czytałam tylko pierwszą część. Na resztę brakuje mi czasu.;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś znalazła czas i na kolejne, bo są po prostu świetne ;)

      Usuń
  6. Moja znajomość z tą serią zatrzymała się na razie właśnie na tej części. Uważam, że poprzednie były trochę lepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba, oj podoba. Cały cykl przypadł mi do gustu i teraz czekam na 5 i 6 tom:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również czekam na okazję by dorwać piątkę ;)

      Usuń
  8. Rozejrzę się za pierwszym tomem :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz moje wypociny :]