wtorek, 30 października 2012

45# Gra Anioła. Carlos Ruiz Zafón

Gra Anioła

Podstawowe informacje:
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł oryginału: El Juego del Angel
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: listopad 2008
Liczba stron: 608

Moja opinia:
Z oryginalnym stylem pisania autora było mi już dane się zapoznać podczas czytania Cienia Wiatru, innej świetnej powieści tegoż autora, która oczarowała mnie już od pierwszych stron. Czy i ta historia warta jest przeczytania?

„Natchnienie przychodzi, kiedy człowiek przyklei łokcie do biurka, tyłek do krzesła i zacznie się pocić. Wybierz jakiś temat, jakąś ideę i zacznij wyżymać mózg, aż Cię rozboli. Na tym polega natchnienie.”

W mrocznej, niebezpiecznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych, młody pisarz, żyjący obsesyjną i niemożliwą miłością, otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może coś więcej... Z niezwykłą precyzją powieściopisarską i w charakterystycznym dlań, oszałamiającym stylu, autor "Cienia wiatru" ponownie przenosi nas do Barcelony Cmentarzyska Zapomnianych Książek, by obdarować nas niezwykłą intrygą, romansem i tragedią poprzez labirynt tajemnic, gdzie czar książek, namiętności i przyjaźni splatają się w mistrzowskiej opowieści.

„Milczenie jest potrzebne tylko wtedy, kiedy nie ma się nic ważnego do powiedzenia. Milczenie sprawia, że nawet głupcy przez chwilę stają się mędrcami.”


To moje drugie spotkanie z Cmentarzyskiem Zaginionych Książek i już na wstępie muszę zaznaczyć, że wcale nie mniej udane niż poprzednie. Tym razem głównym bohaterem powieści jest David Martin, młody autor pracujący w podrzędnej gazecie La Voz de la Industria. Nie posiada zbyt wielu przyjaciół, oprócz swego gazetowego współpracownika don Pedra Vidala oraz właściciela małej księgarni Sempere i synowie. Jest szaleńczo zakochany w córce pracownika swego bogatego przyjaciela. Gdy w czasopiśmie zaczyna ukazywać się nowela jego autorstwa, młodzieniec nagle awansuje, czym zyskuje sobie wrogość i nieprzychylne spojrzenia reszty współpracowników. Wkrótce traci dotychczasową pracę i zaczyna pisać swą pierwszą książkę, okrzykniętą jednym z najgorszych debiutów. Zdruzgotany podpisuje pięcioletnią umowę z małym wydawnictwem, na mocy której ma on zacząć pisać cykl powieści wzorowanych na swych dawnych dziełach, lecz nie pod własnym nazwiskiem. Ku jego zdziwieniu wkrótce zgłasza się do niego tajemniczy, mroczny jegomość - Andreas Corelli - który proponuje mu ofertę nie do odrzucenia - ma rok na napisanie powieści religijnej, a w zamian otrzyma on sto tysięcy franków. Po stwierdzeniu u młodzieńca nowotworu nie widzi on przed sobą przyszłości, więc zgadza się. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że od chwili podpisania porozumienia sprawy zaczną się coraz bardziej komplikować, prowadząc do nieuniknionej katastrofy....

„Nie mogę jeszcze umrzeć, doktorze. Jeszcze nie teraz. Mam coś do zrobienia. Później będę miał całe życie na to, żeby umierać.”

Tym razem autor serwuje nam jeszcze bardziej skomplikowaną sieć intryg, historię, w której kłamstwo, cierpienie i tajemnice są na porządku dziennym. Fabuła jak zwykle zachwyca swą przemyślaną strukturą i nieprzewidywalnością. Czasem głowiłam się nad tym, skąd autor bierze tak oryginalne i niezwykłe pomysły na nowy wątek. Nie można też nie zauważyć, że akcja powieści ani trochę mnie nie nużyła, cały czas działo się coś ciekawego, co nie pozwoliło mi się nudzić podczas czytania nawet przez chwilę. Bohaterowie zachwycają swą szczegółowością. Nie dopatrzyłam się dwóch identycznych, nudnych i nijakich postaci, gdyż takowych po prostu nie ma - szeroka gamma charakterów sprawia, że każdy z pewnością znajdzie swojego ulubieńca. Ja z przyjemnością przyglądałam się losom Isabelli, zadziornej i buntowniczej dziewczyny, która za wszelką cenę postanawia zostać asystentką Davida, chcąc w przyszłości móc pisać tak wspaniałe książki jak jej idol. Jej z początku trudna do zrozumienia postawa zaintrygowała mnie i sprawiła, że od razu stała się moją ulubienicą.

„Poezję pisze się łzami, powieść krwią, a historię rozczarowaniem.”

Mam wrażenie, że gdyby autor postanowił napisać książkę o jedzeniu obiadu w tym samym stylu, jakim napisał Grę Anioła, to historia ta stałaby się prawdziwym arcydziełem. Książki Zafóna zawierają w sobie coś magicznego i intrygującego, opisy i dialogi są przemyślane, niemniej jednak zwroty wydarzeń zaskakują na każdym kroku. Pisarz sprawia, że nie mogłam biernie śledzić losów bohaterów - zawiłość całej historii i mnogość intryg sprawiała, że cały czas snułam domysły i przypuszczenia, które ku mojemu zdziwieniu prawie nigdy się nie spełniały, co dowodzi tylko wyniosłości prozy autora. Powieść została napisana lekkim językiem, jednak w taki sposób, że nie da się nie myśleć o tym, o czym się czyta.

„A wie pan co jest najlepszego w złamanym sercu? (...) Tak naprawdę można je złamać tylko raz. Reszta to ledwie zadrapania.”

Już wcześniej uważałam Zafóna za wielkiego pisarza, a po przeczytaniu Gry Anioła jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to niezwykły autor, który potrafi zaczarować czytelnika już od pierwszych stron. Od razu wciągnęłam się w całą historię, dreszczyk emocji towarzyszył mi przez całą lekturę. Nagłe, niewyjaśnione morderstwa są tutaj na porządku dziennym, niemniej nie umniejsza to wcale wartości merytorycznej pozycji. Zafón skutecznie połączył w jedno ciemną, mroczną stronę powieści, z jej magiczną, zachwycającą częścią. Grę Anioła mogę polecić każdemu czytelnikowi - nie tylko fanowi Zafóna, bo naprawdę jest warto.

Moja ocena:
10/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka E-Pik

PS: Przepraszam, że nie odzywałam się przez ostatnie kilka dni, ale miałam sprawdziany na każdym kroku. Cóż, niedługo święta, chwila wytchnienia, postaram napisać się kilka postów na zapas, by nie powtórzyła się sytuacja, że na nic nie mam czasu. Jeszcze tylko przetrwam następny tydzień <egzaminy próbne>, po listopadzie skończą się pierwsze etapy konkursów przedmiotowych i grudzień-styczeń powinny upłynąć mi pod znakiem małego odpoczynku. Oby =3

PPS: A co Wy sądzicie na temat książek Zafóna? Lubicie jego styl pisania, a może jeszcze go nie znacie?

czwartek, 25 października 2012

Stosik, a raczej stosiki, czyli o stosach i piekle mowa

Taak! Nareszcie <w miarę> normalne zdjęcie!
ZDYCHAM. Dosłownie i w przenośni. Nie daję rady nawet wyjść na chwilę z domu chociażby w weekend.. to nie fair, nie jestem jakimś genialnym robotem by móc wykonać w kilka dni kilka referatów, nauczyć się do konkursów i zaliczyć wszystkie sprawdziany. Ponoć kiedyś było o wiele łatwiej i nie było tylu projektów.. no cóż, jeśli to prawda i poziom rośnie masakrycznie szybko, to za kilka lat w kraju w liceum będą sami geniusze <bo inni nie dadzą rady>. Jeśli ktoś chodzi do szkoły i ma czas na wyjście z przyjaciółmi to podziwiam.
No ale dość już o szkole <piekle>, po prostu musiałam się wyżyć <biedna moja klawiatura jest> i muszę się pochwalić stosikiem, jedynym promykiem słońca w tej szarej codzienności!


Tym razem udało mi się uzbierać dwie kupki. Najpierw stosik prawy, czyli biblioteczny, czyli od dołu:

1. Gra Anioła - Carlos Ruiz Zafón
2. Arabska Żona - Tanya Valko
3. Arabska Krew - Tanya Valko <tak wiem, jakoś tak nie po kolei z tymi tomami idę>

No i stosik lewy, czyli mojee!, czyli od dołu:

1. Zbuntowana - Veronica Roth (z merlin.pl)
2. Przystanek Śmierć - Tomasz Konatkowski (za łapanie licznika)
3.  Polowanie na czarownice - Margit Sandemo (z merlin.pl)
4. Tęsknota - Margit Sandemo (z merlin.pl)
5. Dziedzictwo Zła - Margit Sandemo (z merlin.pl)
6. Kwiat Śniegu i Sekretny Wachlarz - Lisa See (z Biedronki)
7. Piórko na Wietrze - Emily Wu, Larry Engelmann (z Biedronki)
8. Love Hina 1 - Ken Akamatsu (z finta.pl)

Ależ się cieszę że książek mi przybywa, tyle że nie nadążam z czytaniem nawet tych z biblioteki. 

Tymczasem chciałabym Wam przedstawić jeszcze promocję, za sprawą której zdecydowałam się zamówić książki z Merlina. A mianowicie do 5 listopada dostawa do kiosków Ruchu za darmo (a poza tym ja na wszystkich książkach tam zamówionych zaoszczędziłam ok. 27zł) :D

I na koniec taka nutka-dziwo
Miłego dnia i pamiętajcie: szkoła to ZUO i nic nigdy tego nie zmieni =3

wtorek, 23 października 2012

44# Dobra krew, w krainie reniferów, bogów i ludzi. Magdalena Skopek

Dobra krew, w krainie reniferów, bogów i ludzi

Podstawowe informacje:
Autor: Magdalena Skopek
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Data wydania: wrzesień 2012
Liczba stron: 380

Moja opinia:
Któż z nas nie marzy o podróżach? Każdy chciałby wyruszyć w góry, napawać się pięknem starych zabytków, podziwiać przyrodę i wylegiwać się na długiej, piaszczystej plaży. Magdalena Skopek również chce podróżować, z tą tylko różnicą, że zamiast ciepłych krajów ona wybrała.. tundrę, czyli istną podbiegunową, błotno-śnieżną pustynię, pokrytą z lekka małymi krzaczkami i trawami, zamieszkanej jedynie gdzieniegdzie przez rdzenny lud - Nieńców. To tam właśnie udaje się autorka książki, by przekonać się na własnej skórze, jak wygląda życie "na końcu świata".

"Z jednej strony wielkie słońce nisko nad horyzontem, po przeciwnej blady księżyc na bladoróżowym niebie. Tundra w fioletach, zieleniach, złocie słońca. Wysoko nad głową białe, rozmazane obłoki, a z daleka, znad rzeki pełznie niski, ciemny, dziurawy dywan chmur. Oświetlone słońcem tworzą szarą mgiełkę. Woda jak odbicie nieba."

"Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi” to osobista relacja z wyprawy „na koniec ziemi”. W podróż na Jamał wybrała się Magdalena Skopek, doktor fizyki, pasjonatka fotografii. Dotarła tam do Nieńców – oddalonego od cywilizacji, koczowniczego ludu trudniącego się polowaniem i hodowlą reniferów. Jako przybyszka, która otrzymała nienieckie imię Mjagnie, przez dwa miesiące żyła i przemieszczała się z rodziną Akatteto. Powoziła zaprzęgiem reniferów, wyprawiała skóry, robiła nici ze ścięgien, jadła surowe mięso i ryby, spała w legowisku w czumie, gotowała, odwiedzała święte miejsca. Jej życie w północnosyberyjskiej tundrze okazało się surową i fascynującą przygodą, z której przywiozła debiutancką książkę i zdjęcia – obrazy zupełnie nieznanego świata i ludzi żyjących w zgodzie z rytmem przyrody.

"Potężna baba z lekkim wąsem i opięta fartuchem jak baleron jelitem zainteresowała się moim akcentem i usłyszawszy, że jestem z Polski, zignorowała pozostałych klientów, zatracając się we wspomnieniach o Wrocławiu."


Jedną z przyczyn, dla których sięgnęłam po te pozycję była świetna okładka <tak wiem, nie należy oceniać po niej książki, ale cóż poradzę, że ta po prostu zachęca do czytania!> oraz tytuł, który niezmiernie mnie zaintrygował. Przejrzałam kilka recenzji tej pozycji, bardzo pozytywnych, i nie miałam już żadnych wątpliwości - zabrałam się za jej lekturę. Muszę napomknąć, że jest ona - jak na swą objętość i wielkość - niezwykle ciężka, ale nie mam tego nikomu za złe, gdyż bez tego nie mogłabym się cieszyć taką ilością niesamowicie barwnych zdjęć, wydrukowanych na mocnym, sztywnym i dobrej jakości papierze. Widać, że wydawnictwo postarało się zapewnić komfort czytelnikowi. I tu należy raz jeszcze wspomnieć o samych fotografiach, dokumentujących podróż pani Magdaleny z Polski do Jar Sale, skąd udała się helikopterem w stronę nienieckich czumów. Kolejne ilustracje ukazują przepiękne, ale również surowe i nieobliczalne oblicze tundry, życie, zwyczaje, rozrywki i codzienne obowiązki tamtejszych mieszkańców, kasłanie (zmiana miejsca pobytu Nieńców, przenosiny) i trudności z jakimi musiała się zmierzyć podróżniczka. Właściwie bez trudu można prześledzić całą trasę jaką przebyła autorka tylko na podstawie zdjęć, które zrobiła, mimo tego, że baterie nie trzymały przez całą podróż.

"Już zapomniałam, jak wyglądam pod tymi wszystkimi warstwami ubrań i ciężką skórą."

Autorka szczegółowo opisała codzienne znoje i życie Nieńców. W dokładny sposób przedstawiła także tradycje i obyczaje północnego ludu, ukazała ich jako ludzi, a nie osobliwy i niecodzienny byt gdzieś tam daleko od reszty świata. Co najważniejsze - wszystkie wydarzenia opisane przez Magdalenę Skopek nie zostały opisane w sposób, jakby podróżniczka stała z boku i biernie przyglądała się codzienności na Jamale, tylko czynnie uczestniczyła w życiu Nieńców, dzięki czemu książka zachwyca swoją wnikliwością i dokładnością. Razem z nimi nosiła wodę na herbatę, zaganiała renifery, stawiała czumy, pomagała w obowiązkach, przygotowywała mięso i piła krew renów.
"W przekrojonym na pół, leżącym na trawie wypatroszonym zwierzęciu krew zbiera się jak w wielkiej wazie. To takie nienieckie "wino"."
Nie jest to jednak sztywna historia, przeplatana co trochę suchymi faktami - autorka pisze lekko, pozycję czyta się bardzo przyjemnie, gdyż dodatkowo ubarwiają ją nienachalnym humorem oraz ciekawymi dialogami z mieszkańcami czumu, ukazującymi ich poglądy, wierzenia, filozofię, przekonania oraz sposobu postrzegania świata.

"E tam, to jest tundra, a nie jakieś ą i ę, francuskie salony czy inne sentymenty. Popatrz na ich życie. Myślisz, że mają czas na jakieś tam dziękowanie?"

Książka już na pierwszy rzut oka sprawia doskonałe wrażenie - przemyślenia oraz obserwacje Małgorzaty Skopek oraz zrobione przez nią niezwykle realistyczne fotografie idealnie się dopełniają i uzupełniają, tworząc niezwykle dokładną i szczegółową relację z jej pobytu wśród Nieńców, ukazującą ich jako normalnych, roześmianych ludzi, muszących radzić sobie z podobnymi problemami jak my, a nie dzikie, niecywilizowane plemię. Polecam tę książkę każdemu, nie tylko zapalczywemu fanowi ekstremalnych podróży. Tę książkę trzeba przeczytać.


Moja ocena:
10/10



Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka E-Pik


A co Wy sądzicie o tej niezwykłej wyprawie? Może chcecie ją powtórzyć? =3

niedziela, 21 października 2012

43# Smak hiszpańskich pomarańczy. Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw

Smak hiszpańskich pomarańczy

Podstawowe informacje:
Autorki: Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw
Tytuł oryginału: Taste of space oranges
Seria: Opowieści z pasją
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: sierpień 2012
Liczba stron: 400

Moja opinia:
Lapas, chłodna sangria, hiszpańskie pomarańcze. Spróbuj, jak smakują w Barcelonie, Madrycie czy w Andaluzji... I ja postanowiłam zabrać się za ostatnio bardzo popularną książkę - Smak hiszpańskich pomarańczy. Z reguły nie przepadam za opowiadaniami (w tym przypadku w pozycji zawarte są trzy), ale tym razem postanowiłam zaryzykować. Czy przekonałam się jednak do tej formy?

Wiele osób postanowiło zabrać się za tę pozycję, nie do końca widząc czego się spodziewać i ja po nią sięgnęłam. Nie łudziłam się, że ta powieść mnie zachwyci, chciałam tylko odstresować się i oderwać podczas czytania - w tym wypadku nie zawiodłam się. Powiedzmy sobie szczerze: nie jest to literatura najwyższych lotów, lecz nie oznacza to, że jest kiepska i nudna.Wszystkie trzy historie przestawione przez autorki bardzo mnie zaciekawiły. Napisane są lekkim, przystępnym językiem, bez zbędnych ozdobników, lecz nie w sztywny sposób. Muszę jednak trochę ponarzekać: uważam że opisy zawarte na tyle okładki zdradzają jednak zbyt wiele, już po samym ich przeczytaniu nietrudno wywnioskować, jak zakończą się poszczególne opowieści.

„- Ale ile trzeba czasu, żeby się zakochać?”

Wakacje w Andaluzji
Lily spędza wakacje na południu Hiszpanii. Chce zapomnieć o zdradach i kłamstwach męża. W śródziemnomorskich miasteczkach odzyskuje spokój i radość. Czuje, że może zacząć wszystko od nowa. Gdy poznaje Santiaga, postanawia zaryzykować. Przystojny Hiszpan odkrywa przed nią nieznane smaki życia. Może wreszcie los się do niej uśmiechnął? Jednak romans niespodziewanie się kończy, a Lily musi stawić czoło zaskakującym wydarzeniom…


Pierwsze opowiadanie najmniej przypadła mi do gustu - po pewnym czasie <wieczne> smutki Lily, jej postawa i ogólnie cała historia jakoś mnie nie porwały. Dla mnie cały czas była takim załamanym pustakiem, który mim wielu przeżyć nie potrafił się pozbierać i wciąż użalał się nad swoim losem. Co innego Santiago - tę postać nawet trochę polubiłam, kłębiło się w nim wiele różnych emocji, co sprawiło, że stał się interesującym bohaterem. Każdy czytelnik już po kilkunastu stronach jest w stanie domyśleć się - jakże banalnego - zakończenia, co odebrało mi znaczną radość z czytania i odkrywania zamysłu Kim Lawrence. Całość w znacznym stopniu ratują przepiękne opisy hiszpańskiej Andaluzji, magicznej i zachwycającej krainy.

„- Przekonajmy się – odpowiedział po hiszpańsku. – Nic nie przesądzaj, niczego nie zakładaj. Nie spieszmy się.”

Wino, słońce, Barcelona
Carrie pracuje w agencji reklamowej w Barcelonie. Właśnie dostała zadanie przygotowania kampanii promującej słynne wina Santos. To dla niej szansa, by zaistnieć w branży. Przypadkiem w samolocie poznaje przystojnego prawnika. Tak dobrze im się rozmawia, że Carrie nieopatrznie zdradza mu szczegóły projektu. Gdy przyjeżdża do winnicy, by zaprezentować swoje propozycje, okazuje się, że jej klientem jest poznany wcześniej prawnik, Maks Santos. Zaskoczona sądzi, że z powodu swej niedyskrecji już straciła zlecenie. Jednak Maks od razu akceptuje projekt, ale stawia warunki…

Z drugą opowieścią było troszkę lepiej - tu opis nie od razu zdradził całą fabułę, bardzo dobrze się bawiłam obserwując rozwój wypadków i uczucia pomiędzy Carrie a Maksem, choć od razu było wiadomo, jak ta znajomość się skończy. Bardzo polubiłam tę dwójkę bohaterów, sympatycznych, ale również zadziornych kiedy trzeba. Z przyjemnością obserwowałam rozwój akcji i choć kolejne wydarzenia niespiesznie po sobie następowały, to to opowiadanie jest moim zdecydowanie największym faworytem z tej trójki. Urzekły mnie również zachwycające opisy winnicy Santos, tamtejszego klimatu i magii Barcelony... w pewnym momencie zapragnęłam wybrać się tam na wakacje. Autorka miała ciekawy pomysł i umiejętnie go zrealizowała, postarała się, by czytelnik się nie nudził i wciągnął w tę ciepłą i miłą dla oka historię. Spodobał mi się również fakt, że w trakcie czytania mogłam się trochę pośmiać z pokręconego zbiegu wydarzeń.

„Pękłoby mu serce, gdyby musiał się z nią rozstać. Ale nie mógł dłużej więzić swojej szarej gołębicy w zamku.”

Tylko w Madrycie
Tylko dwa miesiące zostały Javierowi Herrera, żeby się ożenić. W przeciwnym razie, według zapisu testamentu dziadka, straci rodzinny bank. Tylko kto zgodzi się na ślub w tak krótkim czasie? Niespodziewanie w jego posiadłości pojawia się Grace Beresford, o której słyszał, że jest kapryśna i rozpieszczona. Prosi go o prolongatę spłaty długu ojca. Javier wpada na pomysł, jak rozwiązać swój problem. Proponuje jej fikcyjny ślub w zamian za anulowanie długów. Już kilka godzin po tym jak umilkły dźwięki weselnego przyjęcia, Javier przekonuje się, że Grace jest zupełnie inna, niż się spodziew.... 

Muszę przyznać że ta opowieść mnie zaskoczyła i tylko podczas jej lektury zdarzały mi się momenty niepewności, co też zaraz się zdarzy. Aż żałuję, że ta historia nie była choć ciut dłuższa. Javier to tajemnicza postać, z pozoru nieczuła, zadufana w sobie i goniąca do celu po trupach, a jednak pod wpływem Grace zmienia się... Naprawdę zaciekawiło mnie to, jak dalej potoczą się losy tego małżeństwa na niby. Opowiadanie pokazuje, że nie należy oceniać ludzi po pozorach, ani po czynach ich bliskich (szczególnie wtedy, gdy nie znamy przyczyn nimi kierujących). Nieprawdopodobna i niespotykana historia, jednocześnie napisana z dużym poczuciem humoru.

"Są pewne słowa, z wypowiedzeniem których warto poczekać , ponieważ mają one wielką siłę… a wypowiadane raz po raz tracą ją..."

Należy napomknąć, że każde z opowiadań jest do bólu przewidywalne (szczególnie w pierwszym przypadku), co potrafi odebrać radość z odkrywania poszczególnych historii, niemniej trzeba tui zaznaczyć, że są to typowe historie na odstresowanie się, zawsze kończące się happy endem, pokazujące, że nawet z najtrudniejszej i z pozoru katastrofalnej sytuacji można wyjść zwycięsko. Opowieści łączą również wspaniałe, magiczne opisy przepięknej Hiszpanii. Czytało się szybko i przyjemnie, czyli w sam raz na brzydki jesienny wieczór.

Moja ocena:
7/10

Czy Wam też <jeśli jesteście w sieci Plus> nie działa sieć?? =3

czwartek, 18 października 2012

Filmowy Czwartek, czyli niby fajnie lecz nieudanie, strasznie straszne i... zombie ;] + info

Co za tydzień :D Dziś ze zmęczenia zasnęłam już trzy razy, ledwo wyrabiam się z tym wszystkim. Na szczęście już niedługo weekend... ale co to zmienia skoro wciąż mam pełno nauki?? Przynajmniej przy serialach można się troszkę odprężyć.


John Carter

Okrzyknięty jednym z najlepszych filmów przed premierą, okrzyknięty ogromną klapą finansową tuż po.
Film przedstawia losy zmęczonego wojną byłego kapitana, Johna Cartera. W nieznany sposób zostaje on przeniesiony na Marsa, gdzie niechętnie bierze udział w konflikcie pomiędzy jego mieszkańcami, do których należą między innymi Tars Tarkas i urzekająca księżniczka Dejah TorisUwięziony w świecie stojącym nad przepaścią, John Carter zdaje sobie sprawę, że losy Barsoom i jego mieszkańców leżą w jego rękach, a to, co go spotyka pozwala mu na nowo odkryć swoje człowieczeństwo.
Powiem tak: mi się nawet podobało. Jak dla mnie zapowiedź fabuły była bardzo ciekawa, ale sama fabuła po dokładnym obejrzeniu filmu już tak mnie nie zachwyciła. Uważam jednak że jest to ciekawe widowisko, które zyskuje sporo dzięki świetnym efektom specjalnym. Z takim warsztatem może to być nawet kmiot, ale jakże dobrze wykonany kmiot! Aż się oczy cieszą, gdy patrzą na coś takiego, szczególnie na pobyt Cartera na Marsie i te wszystkie dziwolągi.. :D Nie zmienia to jednak faktu, że historia musi być ciekawa i przyciągać widza, a ta nie do końca spełnia te wymagania.



American Horror Story: Asylum


Już w ten piątek o 23.00 na Foxie zacznie lecieć 2 sezon American Horror Story!!! Strasznie się cieszę, mam nadzieję że osoby, które lubią ten serial tak mocno jak ja również się cieszą ;] A jeśli jesteś człekiem, który nie oglądał pierwszego sezonu to nie martw się: akcja dziać się będzie w zupełnie innym miejscu i innymi postaciami, więc właściwie jest to start od początku. A oto co nieco o 3 sezonie!!
„American Horror Story: Asylum” to historia rozgrywająca się w latach 60tych w prowadzonym przez kościół katolicki zakładzie dla obłąkanych w Nowej Anglii. Zakład ten niegdyś był sanatorium dla chorych na gruźlicę teraz zaś zarządza nim Monsignor Timothy Howard (Joseph Fiennes) z pomocą siostry Jude (Jessica Lange) oraz doktora Ardena (James Cromwell). Z powodu restrykcyjnej natury epoki trafia tu cała gama pacjentów, z których nie wszyscy są chorzy psychicznie, lecz zostali zamknięci w zakładzie z powodu swoich nawyków i wyborów lub preferencji seksualnych, które wówczas nie były akceptowane przez społeczeństwo. Serial eksploruje kwestie zdrowia psychicznego i horrorów prawdziwego życia. „American Horror Story: Asylum” to również historie poszczególnych pacjentów zakładu dla obłąkanych i relacji z ich opiekunami. Podopieczni poddawani są tutaj torturom i maltretowaniu, których nikt nie kwestionuje. W zakładzie szerzy się również korupcja.




The Walking Dead <sezon 3!>

Notka mająca na celu powiadomienie tych, co nie wiedzą: w tym tygodniu na Foxie leciał pierwszy odcinek 3 sezonu najlepszego serialu o zombiakach!! Oczekujcie rozlewu krwi <chociaż czy zombie mają krew?> w każdy worek o 22.00 na kanale FOX, lecz jeśli nie oglądaliście pierwszego odcinka <przedwczoraj bodajże> to możecie to jeszcze nadrobić w sobotę o 22.00 i niedzielę o 23.00. A dla totalnych nieogarów na TVP1 i TVP HD leci właśnie początek drugiego sezonu <3

A czy Wy lubicie zombie?? A może znacie kilku osobiście? =3

__________________________________________________________

Chcę Wam jeszcze podziękować za pomoc w zdobyciu ebooka na stronie ksiazka.maznaczenie.pl :D
Postanowiłam raz jeszcze wziąć udział i powalczyć o ebooka do języka angielskiego (akurat mi się przyda), więc proszę raz jeszcze o kliknięcie w ten link :)

wtorek, 16 października 2012

42# Koń i jego chłopiec. C.S. Lewis

Koń i jego chłopiec

Podstawowe informacje:
Autor: C.S. Lewis
Tytuł oryginału: The Horse and his Boy
Cykl: Opowieści z Narnii - Tom 5
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2008
Liczba stron: 215

Moja opinia:
Swego czasu książki z serii Opowieści z Narnii były moimi ulubieńcami. Po kilku latach postanowiłam odświeżyć sobie moją znajomość z jedną z nich - niegdyś moją ulubioną częścią, czyli przed wami Koń i jego chłopiec.

"Lepsza jest jedna godzina życia w Narnii niż tysiąc lat w Kalormenie."

Narnia to pełna uroku i niezwykłych tajemnic kraina, którą czwórka młodych ludzi próbuje uratować przed siłami władców zła. W tomie piątym, zatytułowanym „Koń i jego chłopiec”, śledzimy pasjonującą ucieczkę z Kalormenu do Narnii dzielnego młodego człowieka - Szasty, pięknej księżniczki Arawis oraz mówiących koni: Briego i Hwin. Po drodze spotka ich wiele ciekawych, zaskakujących, lecz jednocześnie niebezpiecznych przygód. Kim naprawdę jest Szasta i jaki to lew krąży wciąż wokół uciekinierów, odkrywamy dopiero na ostatnich stronicach książki..

"„...kiedy dokona się czegoś dobrego, nagrodą jest zwykle inne zadanie - jeszcze większe i jeszcze cięższe.”"

Piąta część sagi wcale nie traci na uroku w stosunku do swoich poprzedniczek, przeciwnie, po powtórnym jej przeczytaniu nadal uważam, że jest najlepsza z całej serii. Szaście że w życiu nie powodziło się najlepiej, wciąż musiał pracować, a jego własny ojciec (który tak naprawdę nim nie jest, czego dowiadujemy się już na samym początku) chciał go sprzedać przejezdnemu bogaczowi. Czy może być jeszcze gorzej? Zasmucony snuje się po podwórku, podchodzi do jednego z koni nowo przybyłego, zaczyna narzekać na własny los... I nagle koń przemawia. Opowiada chłopcu o tym, jak został porwany z Narnii będąc jeszcze źrebakiem. Razem postanawiają uciec do mistycznej krainy, świata dobrobytu i radości. Po drodze ich losy splatają się z dwójką uciekinierów - dumną, zarozumiałą księżniczką Arawis i delikatną, nieśmiałą klaczą Hwin, która również została uprowadzona za młodu z Narnii, jednak miała już dość niewoli. Arawis natomiast ucieka od przykrego obowiązku - jej ojciec postanowił wydać córkę za mąż za wpływowego starca, przez co dziewczyna próbowała zakończyć swój żywot. Razem wyruszają w podróż do nieznanej im krainy, ale być może jedynego miejsca, w którym będą mogli zaznać spokój i uwolnić się z jarzma dzikiego Kalormenu. Po drodze przyjdzie im również natknąć się na bohaterów poprzednich tomów. Jednak okazuje się, że nic nie jest takie proste, na jakie wygląda, a sprawy mogą skomplikować się znacznie szybciej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.


"(...) Ale jednym ze słych skutków zniewolenia jest to, że kiedy nie ma już nikogo, kto by nas do czegoś zmuszał, często okazuje się, że prawie całkowicie utraciliśmy zdolność do zmuszenia samych siebie do czegoś."

Lewis jest mistrzem w kreowaniu fantastycznych światów. Kalormen mimo iż nie rozpieszcza swoich mieszkańców, został przedstawiony jako tajemnicza, fascynująca i dzika kraina. Ta część różni się trochę od poprzednich pod względem fabuły - tam razem rodzeństwo Pevensie nie jest na pierwszym planie, a Narnię możemy podziwiać dopiero w końcowych rozdziałach książki, niemniej miłą odmianą było to, że autor pozwolił czytelnikowi przyjrzeć się bliżej okolicznym krainom. Początkowo poza samą ucieczką niewiele się dzieje, lecz wkrótce akcja przyspiesza i trzyma w napięciu do ostatnich stron. Barwnych bohaterów powieści nie da się nie lubić. Na naszych oczach w postaciach zachodzą wewnętrzne przemiany - Hwin staje się bardziej śmiała, Arawis porzuca swoją dumę zaprzyjaźniając się z młodym rybakiem, a Szasta mężnieje i okazuje odwagę, próbując ocalić przyjaciół przed lwem. Powieść sama w sobie zachwyca barwnym językiem i pomysłowością, lecz nie można zapominać o tym, że posiada drugie dno. Każdy kto przyjrzy się bliżej i spróbuje czytać między wierszami z pewnością dostrzeże choć kilka odniesień do biblijnego świata. Poza tym autor wplótł w całość kilka ważnych sentencji i cytatów. 

"[...] oto, co znaczy być królem: trzeba być pierwszym w każdym rozpaczliwym ataku i ostatnim w każdym rozpaczliwym odwrocie; a kiedy w kraju nastanie głód [...], trzeba nosić piękniejsze stroje i śmiać się głośniej, ale jeść mniej niż jakikolwiek z twoich poddanych."

Książkę czyta się bardzo szybko, jednym tchem. Z ciekawością śledziłam zawiłe losy Szasty, chłopca, który jak się potem okazuje nie jest tym, kim wszystkim się wydaje. Bardzo lubię styl pisania autora, nie sprawiał on problemów w zrozumieniu powieści, tylko zaintrygował mnie. Historia jest zaskakująca, a ja dzięki niej odbyłam magiczną i pouczającą podróż do świata Narnii. Polecam wszystkim również wybrać się w taką wędrówkę, z pewnością nikt nie pożałuje.


Moja ocena:
9/10

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka E-Pik

A czy Wy lubicie Opowieści z Narnii? Czytaliście tę część sagi? =3

niedziela, 14 października 2012

41# Dobrani. Ally Condie

Dobrani

Podstawowe informacje:
Autor: Ally Condie
Tytuł oryginału: Matched
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: marzec 2011
Liczba stron: 352

Moja opinia:
O Dobranych słyszałam zarówno dobre, jak i te średnio pochlebne rzeczy, lecz nie zmniejszyło to mojego apetytu na tę pozycję, dlatego że wprost uwielbiam antyutopie!

„To zadziwiające, jak mocno trzymamy się fragmentów przeszłości, czekając na przyszłość.” 

Urzekający romans rozgrywający się w świecie, gdzie każdy wybór jest z góry przewidziany, gdzie nawet miłość jest pod kontrolą. Cassia zawsze była przekonana, że Społeczeństwo wybiera dla niej to, co najlepsze: co powinna czytać, co oglądać, w co wierzyć. Kiedy więc podczas uroczystości Doboru na ekranie pojawia się twarz Xandera, Cassia nie ma żadnych wątpliwości, że to właśnie jest jej idealny partner… do chwili gdy następnego dnia w miejsce Xandera na ekranie wyświetla się przez moment twarz Ky’a Markhama. Społeczeństwo mówi jej, że to drobna usterka, odosobniony przypadek, i że powinna się skupić na szczęśliwym życiu, które przyjdzie jej wieść z Xanderem. Lecz Cassia nie może przestać myśleć o Ky’u, a gdy oboje powoli zakochują się w sobie, zaczyna powątpiewać w nieomylność Społeczeństwa i staje przed trudną decyzją: musi wybrać pomiędzy Xanderem i Ky’em, pomiędzy życiem, jakie do tej pory znała, a drogą, którą nikt dotąd nie ośmielił się pójść.

„Nie przypuszczałam, że pokocham jego słowa. Nie przypuszczałam, że znajdę w nich samą siebie. Czy jeśli zakochałam się w historii jakiegoś człowieka, to zakochałam się jednocześnie w nim samym ?”

Od początku intrygowało mnie idealne społeczeństwo w jakim musi żyć Cassia, gdzie wszystko jest pod ścisłą kontrolą władz, gdzie nikt nie toleruje żadnego odchylenia od narzuconych wszystkim zasad: każdy otrzymuje posiłek z odpowiednio wyliczonym składem, nie wolno się nim z nikim dzielić, należy przestrzegać ciszy nocnej, słuchać strażników, korzystać z jednej z czterech oferowanych form wypoczynku w dozwolonych godzinach (seans, salon gier, słuchanie muzyki, basem), ćwiczyć tyle, aby waga zawsze utrzymywała się w wyznaczonej normie, trzeba podjąć wyznaczoną pracę, najlepiej pasującą do danej osoby, każdy umiera dokładnie w swoje 80-te urodziny... Nakazom i zakazom nie ma końca. Wszystko jest idealnie wyliczone i dobrane: przyszli małżonkowie dobierani są na podstawie cech wyglądu i charakteru, tak, by pasowali do siebie idealnie, często nawet nie wiedzą o sobie nic, nigdy się nie widzieli, lecz skoro Społeczeństwo twierdzi, że doskonale do siebie pasują... czy aby jednak to rozwiązanie sprawdziło się w przypadku Cassi? Czy można decydować za kogoś, kogo ma pokochać?

,,Dobór służy przede wszystkim dwóm celom: zapewnia zdrowych i sprawnych obywateli naszemu Społeczeństwu oraz pozwala zainteresowanym obywatelom doświadczyć udanego życia rodzinnego. Optymalny Dobór jest dla Społeczeństwa sprawą najwyższej wagi.” 

Wydawałoby się, że fabuła nie jest zbyt oryginalna, podobna do wielu innych antyutopijnych powieści, lecz Ally Condie opisała świat Społeczeństwa w niesamowity, magiczny sposób. Styl pisania autorki jest lekki i zrozumiały, niemniej w zachwycający sposób ujęła ona całą istotę przedstawionego świata - wszystko na pozór idealne, doskonale wyliczone, wspaniałe, lecz nie trzeba wiele czasu, by okazało się, że nie można bez żadnych konsekwencji odebrać człowiekowi wolności i kontrolować go w każdej sferze życia. Pisarka dokładnie przedstawia czytelnikowi wszystkie zasady rządzące w powieści, ukazując bezsens władzy absolutnej, a także narzucania innym miłości. Początkowo nic większego się nie działo, Cassia zostaje Dobrana, wszystko idzie zgodnie z planem władz... do czasu gdy na ekranie czytnika zamiast twarzy jej dobrego przyjaciela, a teraz wybranka Xandera, pojawia się twarz Ky'a, o którym nie wie zbyt wiele... i od tego czasu akcja powoli rozpędza się, aż dochodzimy do momentu, w którym na każdej stronie książki dowiadujemy się nowych, coraz to bardziej zawiłych intryg, zmów i planów. Dziewczyna zmuszona jest ukrywać swe prawdziwe uczucia, a także coś, co dał jej dziadek w dniu swojej śmierci... i zaczyna się buntować, dostrzegać wady w funkcjonowaniu Społeczeństwa.

„Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy, Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi; Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy. Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy - Bo nie rozszczepią słowami błyskawic - Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy. Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy, Niech się buntują, gdy...”

Bohaterowie tylko z pozoru niczym się od siebie nie różnią (oprócz wyglądu). Każdy z nich zmuszony jest do posłuszeństwa, lecz nie każdy się z tym zgadza. Początkowo Cassia również jest takim "klonem" bez ciekawszej osobowości, lecz w miarę rozkwitu jej uczucia do Ky'a poznajemy prawdziwą Cassię, a także odkrywamy wszystkie sekrety Społeczeństwa.. oraz Ky'a. Okładka książki idealnie pasuje do jej treści - tak jak dziewczyna na okładce Cassia zamknięta jest w szczelnej kuli, którą otoczyły ją władze, bariery, przez którą bardzo trudno jest się wydostać. 

„Nasze wspólne chwile są niczym burza, niczym gwałtowna wichura i deszcz, coś zbyt wielkiego, by tym kierować, a zarazem zbyt silnego, by przed tym uciec. Ten żywioł mnie porywa, szarpie za włosy, zostawia krople wody na twarzy, sprawia, że czuję się wreszcie żywa.”

Autorka umiejętnie trzymała mnie w niepewności do ostatnich stron i pozostawiła spory niedosyt. Przy tej książce wprost nie da się nudzić, zachwyca zarówno ciekawie wykorzystana fabuła, wartka akcja, jak i bohaterowie, z pozoru identyczni, lecz jeśli przyjrzeć im się bliżej...Według mnie naprawdę warto, mimo iż czasami było trochę nudnawo. Ale to tylko trochę =3

Moja ocena:
9/10

A jakie jest Wasze zdanie na temat tej pozycji?? Zachwyceni, czy znudzeni? =3

sobota, 13 października 2012

TOP 7 - Najlepsze Książkowe Portale


Cześć, tym razem udało mi się wreszcie znaleźć czas na TOP 7, czyli skrócone, TOP 10 <ja wiem, leniwa jestem jak... ja>. W każdym razie dziś co nieco o moich ulubionych książkowych <i nie tylko> portalach!

A ja już grzecznie zabieram się do czytania, by móc napisać dla Was jutro jakąkolwiek recenzję =3
Gavran
Lubimy Czytać

Carpe Noctem

Poltergeist
Good Reads
Na Kanapie



Upadli
Moim ulubionym portalem na którym przesiaduję przez znaczną część swojego czasu jest Gavran i Lubimy Czytać, niemniej na inne strony staram się zaglądać równie często ;) A jakie strony Wy odwiedzacie?
_____________________________________________________________________

PS: Nie wiem czy wiecie (z pewnością większa część o tym słyszała) że dziś i jutro w Gdańsku odbywa się impreza "Blog Forum Gdańsk"!

O czym? W skrócie o programach tematycznych:


Content

treści publikowane na blogu. Jak pisać atrakcyjniej? Jak weryfikować informacje? Skąd czerpać inspirację? Jak redagować i przeprowadzać korektę treści?

Multimedia

Techniki i narzędzia związane z fotografią oraz materiałami video wykorzystanymi na blogu. Prowadzenie vloga, partnerstwo z platformą YouTube, realizacja show, zdjęcia i materiały video wykorzystywane w blogosferze modowej oraz kulinarnej

Reklama/Promocja/Zarabianie

Kwestie współpracy z reklamodawcami, aktywne pozyskiwanie reklamodawców, kreowanie wizerunku, wycena działań promocyjnych, promocja w mediach tradycyjnych poprzez public relations, rozliczanie dochodów z bloga.

Współpraca/Interakcja

zagadnienia współpracy blogerów z blogerami, współpracy z przedstawicielami agencji, fimy, mediów oraz interakcja z czytelnikami, tworzenie społeczności, organizacja spotkań z fanami,

Prawo i Wolność

Ochrona praw autorskich blogerów, legalność publikowanych treści multimedialnych, cenzura blogów,

Technologia

usability i design bloga, blogi vs. mobile, pozycjonowanie, tajemnice najpopularniejszych platform blogowych, przeprowadzka bloga na własny serwer, bezpieczeństwo bloga
Poza tym <to właśnie z tego powodu chciałabym teraz mieszkać w Gdańsku> pojawią się takie znane (przynajmniej mi) osobistości jak Krzysztof Gonciarz, Włodek Markowicz, Karol Paciorek, Dem, Mediafun, Kuba Jankowski... kurcze, aż się rozmarzyłam. Pocieszeniem jest to, że wszystko to można obejrzeć online TU!

czwartek, 11 października 2012

Filmowy Czwartek, czyli zabawnie, strasznie... i Epicko xD

Kurcze, nie mogę uwierzyć, ale gdy pisałam tego posta po prostu zasnęłam.. szkoła bywa wykańczająca!

Faceci w Czerni 3

Podstawowe informacje:
Czas trwania: 1 godz. 46 min.
Gatunek: Komedia, Sci-Fi
Produkcja: USA
Premiera: 20 maja 2012 (świat), 25 maja 2012r. (Polska)

Co nieco o filmie:
Film opowiada o podróży w czasie Agenta Jay (Will Smith), który cofa się do 1969 roku w celu odwiedzenia "młodszego" Agenta Kay (Josh Brolin). Boris, czarny charakter filmu, również cofnie się w czasie i będzie próbował zabić ówczesnego Agenta Kay w celu kompensaty łańcuchu wydarzeń i wyrównania porachunków, co ma doprowadzić do inwazji kosmitów i zagłady ludzi.
Ach, Faceci w Czerni... dwa filmy które bardzo dobrze pamiętam z dzieciństwa, niegdyś moje ulubione - całkiem niedawno kultowe już postacie zostały znowu powołane do życia. Przyznam że trochę bałam się efektu, w końcu od czasów dwójki minęło kilka dobrych lat... ale trzeba przyznać, że reżyser oraz aktorzy bardzo postarali się, by spektakl nie przynudzał nawet wymagającego widza. Mnie spodobały się głównie znakomite efekty specjalne oraz jak zawsze - genialny humor!


Projekt X

Podstawowe informacje:
Czas trwania: 1 godz. 28  min.
Gatunek: Komedia
Produkcja: USA
Premiera: 2 marca 2012 (świat), 11 maja 2012r. (Polska)

Co nieco o filmie:
 Z okazji swoich siedemnastych urodzin Thomas (Thomas Mann) marzy o zorganizowaniu takiej imprezy, by wszyscy zapamiętali ją na całe życie. Chce, by rozsławiła go wśród rówieśników. Wspólnie z dwójką kumpli postanawiają, że ściągną też dziewczyny, u których nigdy nie mieli szans. Thomasa interesuje szczególnie Alexis (Alexis Knapp), wyjątkowo atrakcyjna piękność ze szkoły. Alexis wie, że mu się podoba i zaintrygowana jego śmiałością, decyduje się przyjść na urodziny. Kiedy zabawa powoli się rozkręca, kilka złych decyzji i niefortunne wybory sprawiają, że impreza przeistacza się dosłownie w zamieszki, a dom i okolica w pole bitwy.
Myślisz że wiesz jak wygląda epicka domówka? Ten film pokazuje, że na pewno jesteś w błędzie, tak samo jak ja, człek myślący, że w sprawach szalonych amerykańskich imprez widział już wszystko.  To, co dzieje się w tym filmie.. zastanawiam się, jakiego pecha i szczęście w jednym musiał mieć organizator, bo kurcze, to można nazwać tylko jednym słowem: Epickie. Musisz sam obejrzeć by się przekonać, żaden opis nie podsumuje trafnie tego, co za mordor tam się wyprawia. 
Wniosek: Nie obchodzą mnie konsekwencje, ja CHCĘ na taką domówkę i już!!
PS: Lepiej nie zapraszajcie karała na imprezy -_-

Czarnobyl. Reaktor Strachu

Podstawowe informacje:
Czas trwania: 1 godz. 30 min.
Gatunek: Horror
Produkcja: USA
Premiera: 24 maja 2012r. (świat), 22 czerwca 2012 r. 

Co nieco o filmie:
To właściwie jest film, na który czekam od czasów obejrzenia jego trailera.. Nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ kocham Paranormal Activity :D I tak, z lenistwa jeszcze go nie obejrzałam.
Horror twórcy przełomowego "Paranormal Activity". Sześcioro młodych ludzi szukających ekstremalnych wrażeń wynajmuje przewodnika, który, mimo surowych zakazów, zabiera ich do owianego tajemnicą miasta-widmo. Tu mieszkali niegdyś pracownicy reaktora w Czarnobylu. Po tragicznym wybuchu, ponad 25 lat temu, w ciągu 48 godzin przeprowadzono ewakuację całego miasta. Pozostali w nim nieliczni ludzie, których już nigdy więcej nie widziano... Wkrótce bohaterowie filmu odkrywają, że choć nikt nie przeżył katastrofy, bynajmniej nie są tutaj sami. Wszystko wskazuje na to, że przerażający rozdział w historii miasta nie został jeszcze wcale zamknięty.



A Wy co sądzicie o powyższych filmach? Czekacie na jakiś wyjątkowy tytuł?

wtorek, 9 października 2012

40# Dziewczynka, która widziała zbyt wiele. Małgorzata Warda

Dziewczynka, która widziała zbyt wiele

Podstawowe informacje:
Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: luty 2012r.
Liczba stron: 320

Moja opinia:
Ile może znieść normalny człowiek? Dużo. Ile może znieść mała dziewczynka? Niewiele, bo przecież każde zło i krzywda jakiego świadkiem jest dziecko odbija się w jego psychice o wiele dotkliwiej, niż u dorosłego, w pełni ukształtowanego człowieka.

Aaron i Ania to rodzeństwo, są dla siebie całym światem - dbają o siebie nawzajem, pomagają sobie i chronią się. Kiedy ich matka zaczyna chorować, trafiają pod opiekę ciotki, Gabrysi. Jej dom, który dziewczynka pamięta jako niezwykle piękny, wypełniony sztuką i antycznymi meblami, staje się miejscem przemocy i dramatycznej walki. Kto ochroni rodzeństwo, gdy wszystkie granice zostaną przekroczone? Czy dziecięca wyobraźnia Ani pozwoli jej zapomnieć o wydarzeniach w zamkniętym pokoju? Czy Aaronowi uda się ochronić swoją siostrę? 

„- Aniu, co dla ciebie znaczy "kochać"? Bawię się koronką przy rękawach. - To znaczy, że nie czuje się strachu.”

Bardzo lubię sięgać po książki podejmujące tak trudną tematykę, jaką jest przemoc w rodzinie i molestowanie dzieci, dlatego że uświadamiają mi, iż ten problem nadal istnieje. Wielu ludzi ma szczęśliwe rodziny i udane życie, cały swój czas poświęcają sobie i rodzinie. W natłoku codziennych spraw często zapominają jednak o tym, że nie wszystkim tak dobrze się powodzi. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że wokoło nich pełno jest innych, szczególnie dzieci, skazanych na katowanie i problemy za najmniejszą nawet błahostkę. Wydają się w miarę normalni - często są wyciszeni i unikają towarzyskich kontaktów, przez co nikt się nimi nie interesuje, nawet jeśli na ich twarzy pojawi się nagle mnóstwo siniaków nikt nie zwraca na nich większej uwagi, bo przecież wielu myśli, że to nie jego problem, po co więc się tym przejmować i niszczyć sobie dobry humor? A dziecko cierpi - i takim właśnie dzieckiem jest Ania oraz jej brat Aaron.

Ania ma z pozoru kochającą i wspaniałą rodzinę - miłą matkę, kochającego brata i dobrą ciotkę, lecz wszystko się zmienia, gdy rodzicielka dziewczynki choruje. Rodzeństwo zmuszone jest do przeprowadzki do domu ciotki. Jednak w domu jest ktoś jeszcze - chłopak kobiety, Andrzej, który nie pała sympatią do Ani, a już w szczególności do jej brata. W końcu przydarza się pierwsza kłótnia, pierwsze uderzenie... i tak zostaje wprawione w ruch koło przemocy i nienawiści. Chłopiec stara się za wszelką cenę ochronić siostrę, lecz dobrze wie, że nie może zawsze przy niej czuwać. Mimo jego starań dziecko widzi wszystko, a właściwie zbyt wiele.

Małgorzata Warda podjęła się napisania książki poruszającej bardzo trudny temat i wyszło jej to znakomicie. Realność tego, co działo się w domu Gabrysi, za zamkniętymi drzwiami sypialni jest przerażająca. Autorka z niezwykłą dokładnością opisywała wszystkie emocje kotłujące się w dwójce młodych bohaterów: Anii i Aaronie. To oni są odbiorcami przemocy otoczenia, przez co ukazanie ich odczuć było bardzo trudnym zadaniem, lecz nie dla pani Małgorzaty - ona poradziła sobie z tym zadaniem znakomicie. Umiejętnie budowała napięcie pomiędzy kolejnymi scenami sprawiając, że nie mogłam się oderwać od lektury. Dogłębnie przeraziły mnie rzeczy, które być może właśnie w tej chwili przydarzają się nieletnim ofiarom.

Książka nie przedstawia historii rodzeństwa w sposób ciągły: przeciwnie, autorka skacze między różnymi wątkami i często przenosi się w czasie - bardzo liczne są tutaj retrospekcje, które jednak dosyć często mieszały się z innymi wspomnieniami oraz teraźniejszością - niejednokrotnie zgubiłam się w trakcie lektury i miałam problemy z umiejscowieniem danego wydarzenia w czasie, jednak w końcu się do tego przyzwyczaiłam. Wprowadzało to atmosferę tajemnicy do książki, jednak pojawiało się w nadmiernych ilościach. Nie można tez odmówić tej pozycji tego, że zaskakuje czytelnika niemal na każdej stronie, równocześnie go przerażając i uświadamiając, że problem istnieje i jest poważny.

Książka Małgorzaty Wardy porusza bardzo trudną, niemniej niezmiernie ważną tematykę. Przeraziła mnie skala problemu. Uważam, że każda osoba powinna się z nią zaznajomić, by zrozumieć, rozpoznać i móc pomóc osobom pokrzywdzonym.


Moja ocena:
8/10


Książkę przeczytałam dzięki akcji Włóczykijka.
 

A jakie jest Wasze zdanie na temat tej powieści?? =3